Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama KD Market
Hokej

MŚ w hokeju - Polska bez awansu do elity

Polscy hokeiści przegrali po dogrywce z Litwą 1:2 (0:1, 1:0, 0:0, d. 0:1) w ostatnim meczu rozgrywanych w Sosnowcu mistrzostw świata Dywizji 1A. Awans do elity wywalczyły zespoły Kazachstanu i Ukrainy. Do niższej dywizji spadła Japonia.
MŚ w hokeju - Polska bez awansu do elity
Trener reprezentacji Polski Pekka Tirkkonen podczas meczu hokejowych mistrzostw świata Dywizji 1A w Sosnowcu

Autor: PAP/Art Service

Polska - Litwa 1:2 po dogrywce (0:1, 1:0, 0:0, d. 0:1).

Bramki: 0:1 Paulius Gintautas (9), 1:1 Patryk Krężołek (38), 1:2 Ilia Cetvertak (62).

Kary: Polska – 6 minut; Litwa – 8 minut.

Widzów: 2473.

Biało-czerwoni zaczęli udział w sosnowieckich mistrzostwach od pokonania Ukrainy 3:2, potem przegrali z Francją po rzutach karnych 2:3 i Kazachstanem 2:3, a w czwartek wygrali z Japonią 4:2.

Kazachowie awans do Elity zapewnili sobie już dzień przed zakończeniem turnieju.

Spotkanie biało-czerwonych z Litwinami, którzy przegrali wszystkie swoje wcześniejsze spotkania, miało ogromne znaczenie dla obu ekip. Gospodarze potrzebowali wygranej w trzech tercjach, by wrócić do grona najlepszych na świecie, rywalom nawet punkt (czyli porażka w dogrywce lub rzutach karnych) dawał utrzymanie.

Gości dopingowali z trybun kibice litewscy i... ukraińscy, bowiem remis po 60 minutach premiował zespół z Ukrainy. I to te grupy widzów miały powód do zadowolenia po pierwszej tercji. W 9. minucie, kiedy na ławce kar zasiadł Mateusz Bryk, Litwini wygrali wznowienie przed polską bramką, a Paulius Gintautas mocnym uderzeniem zaskoczył bramkarza Tomasa Fucika.

„Dajcie wsparcie” – apelował do kibiców reprezentacji Polski spiker. Posłuchali go, jednak podopieczni trenera Pekki Tirkkonena nie znaleźli przed przerwą recepty na pokonanie Faustasa Nausedy.

W drugiej tercji Polacy mieli przewagę, stworzyli kilka dobrych okazji do poprawy wyniku. Najlepszą zmarnował Filip Komorski, który nie zdołał pokonać bramkarza stojąc tuż przed nim. Nauseda obronił 15 strzałów, popełnił błąd dopiero w 38. minucie. Odbił krążek pod nogi Kamila Wałęgi, który dokładnym podaniem „obsłużył” Patryka Krężołka i było 1:1.

Polaków wchodzących na taflę po przerwie przywitały oklaski i nadzieje kibiców na kolejne strzelone bramki. Ekipa Tirkkonena naciskała, ale bez skutku. Półtorej minuty przed końcem trener Polaków wycofał bramkarza, a dodatkowo rywale przez 29 sekund grali w czwórkę. Niczego to zmieniło.

Litwini szybko w dogrywce rozstrzygnęli rywalizację. Ich kibice cieszyli się z utrzymania, Ukraińcy – z awansu.

W pozostałych piątkowych meczach sosnowieckiego turnieju Kazachstan pokonał po rzutach karnych Francję 2:1 (0:0, 0:0, 1:1, d. 0:0, k. 3:2), a Ukraina wygrała z Japonią 3:1 (3:1, 0:0, 0:0).

Francuzi i Kazachowie spadli rok wcześniej z najwyższej grupy, a Litwa awansowała z niższej dywizji.

Polaków poprowadził w sosnowieckim turnieju fiński selekcjoner Pekka Tirkkonen, który w październiku zastąpił na tym stanowisku Słowaka Roberta Kalabera. Fin równolegle prowadzi GKS Tychy. Na początku kwietnia świętował z tym zespołem obronę tytułu mistrza Polski.

W kwietniu 2025 polskiej drużynie nie udał się powrót do grona najlepszych ekip globu. Zaczęła turniej w rumuńskim Sfantu Gheorghe od wygranych z Rumunią 4:1 i Japonią 2:1, potem przegrała z Włochami i Ukrainą po 1:4, a na koniec uległa Wielkiej Brytanii 0:3, zajmując piąte, przedostatnie miejsce w zawodach.

Rok wcześniej biało-czerwoni zagrali, po 22-letniej przerwie, w MŚ Elity. Zaczęli turniej w Ostrawie optymistycznie, bo z brązowym medalistą poprzednich MŚ Łotwą przegrali 4:5 po dogrywce. Potem jednak były porażki ze Szwecją 1:5, Francją 2:4, Słowacją 0:4, USA 1:4, Niemcami 2:4 i Kazachstanem 1:3, co oznaczało spadek. (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama