W ten weekend teoretycznie mógł zostać wyłoniony już mistrz Polski - taką szansę miał broniący tytułu lider Lech Poznań, co jednak zależało od kilku warunków. Pierwszego z nich, najważniejszego, nie spełnił właśnie „Kolejorz”, który w piątek niespodziewanie zremisował u siebie z przedostatnią Arką Gdynia 1:1.
- Przed meczem wiele osób mówiło, że wygrywamy z Arką i możemy celebrować mistrzostwo Polski. A w tej lidze nie ma spacerków - powiedział trener Lecha Niels Frederiksen.
- Z drugiej strony nasza pozycja w tabeli jest taka, że nie zamieniłbym się z żadną drużyną. Wciąż wszystko jest w naszych rękach. Mamy jeszcze do rozegrania dwa spotkania, które też będą bardzo trudne – dodał duński szkoleniowiec.
Jego podopieczni zmierzą się jeszcze z Radomiakiem na wyjeździe i z Wisłą Płock u siebie.
Lech ma obecnie 56 punktów i zdecydowanie wyprzedza tercet drużyn z dorobkiem 49: nowego wicelidera Jagiellonię, trzeci Raków Częstochowa oraz czwartego Górnika.
Każdy z tych zespołów już wystąpił w 32. kolejce, ale jednocześnie każdy z nich ma jeszcze mecz zaległy.
Raków w piątek pokonał u siebie trzynastą Koronę Kielce 2:0. Debiutujący na ławce trenerskiej gospodarzy Dawid Kroczek pogratulował swoim zawodnikom i sztabowi "dobrze wykonanej pracy".
Dzień później Jagiellonia, dzięki bramce Bernardo Vitala w doliczonym czasie gry, zwyciężyła Pogoń 3:2. Podopieczni Adriana Siemieńca prowadzili już 2:0, ale rywale doprowadzili do wyrównania i o wszystkim rozstrzygnęła emocjonująca końcówka.
Szansy na zbliżenie się do lidera nie wykorzystał Górnik. Zabrzanie, niedawni triumfatorzy Pucharu Polski pokonali 2 maja w Warszawie Raków 2:0, niespodziewanie ulegli u siebie piątemu obecnie Zagłębiu 0:2.
Bramki dla gości zdobyli w drugiej połowie Jakub Kolan i Levente Szabo. Ten wynik oznacza zakończenie serii dziesięciu meczów Górnika bez porażki, w tym siedmiu ligowych.
Po wielu tygodniach strefę spadkową opuścił Widzew. Łodzianie pokonali Lechię 3:1, już do przerwy prowadząc 3:0. Dwa gole strzelił Sebastian Bergier, który ma łącznie 14 w sezonie, a jednego sprowadzony zimą z Legii Warszawa Steve Kapuadi. Goście odpowiedzieli tylko trafieniem z dystansu Iwana Żelizki w 66. minucie.
Łodzianom pomogły wypełnione jak zwykle po brzegi trybuny. Trener Aleksandar Vuković też był pod wrażeniem i przyznał, że niezależnie od tego, jak i kiedy zakończy się jego przygoda z Widzewem, zapamięta ten mecz na zawsze.
Jego zespół z 39 punktami ma punkt przewagi nad strefą spadkową, którą otwiera właśnie szesnasta obecnie Lechia.
Na niedzielę zaplanowano mecze Piasta Gliwice z GKS Katowice, Wisły Płock z Motorem Lublin oraz Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, który nie ma już szans utrzymania w ekstraklasie, z Legią Warszawa. Kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie Cracovia - Radomiak. (PAP)









