W stolicy Włoch Świątek rozstawiona jest z numerem czwartym, a Pegula grała z piątką. Polka pierwszy raz w tym sezonie i dopiero drugi od września 2025 pokonała tenisistkę z czołowej dziesiątki rankingu. W tym czasie doznała ośmiu porażek w starciach z zawodniczkami z top 10.
Biorąc to pod uwagę, śmiało można powiedzieć, że był to jej najlepszy występ w ostatnich ośmiu miesiącach. Tym bardziej, że do środy Pegula w Rzymie prezentowała się bardzo dobrze. Do ćwierćfinału dotarła bez straty seta, a trzy partie wygrała 6:0.
O grze Świątek w zasadzie można mówić w samych superlatywach. Wszystko to, co od dłuższego czasu szwankowało, tym razem wyglądało bardzo dobrze. Sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa cierpliwie konstruowała akcje, nie spieszyła się nadmiernie z ich kończeniem.
Serwis również wyglądał znakomicie. Polka nie musiała bronić nawet jednego break pointa, a skuteczność pierwszego podania wyniosła aż 78 procent. Wysoki poziom utrzymała przez całe spotkanie.
W efekcie jego przebieg był bardzo jednostronny. Pięć pierwszych gemów padło łupem Świątek. W kolejnym lepsza była Pegula, ale potem znów pięć z rzędu wygrała Świątek. W tym momencie miała na koncie wygranego seta 6:1, a w drugim prowadziła 4:0.
Amerykanka w końcówce dwa razy obroniła podanie, jednak na więcej nie było ją stać. Niespełna 25-letnia zawodniczka z Raszyna serwując na zwycięstwo wykorzystała drugą piłkę meczową.
W środę wiceliderka listy WTA Kazaszka Jelena Rybakina zagra z Ukrainką Eliną Switoliną (7.). Półfinały zaplanowano na czwartek.
Świątek turniej w Rzymie wygrała trzy razy - w 2021, 2022 i 2024 roku.
W obecnej edycji jest jedyną Polką, która pozostała w rywalizacji. Mecze pierwszej rundy przegrały Magdalena Fręch i Magda Linette. (PAP)









