Wojna rosyjsko-ukraińska to najpoważniejszy i najbardziej intensywny konflikt zbrojny na kontynencie europejskim od 1945 roku, czyli od zakończenia II wojny światowej. Jego aktualna dynamika jest nieporównywalna z jakąkolwiek inną w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat – także wobec szybkiego rozwoju technologii związanych z zastosowaniem bezzałogowców, zarówno działających w powietrzu jak i na lądzie oraz na morzu.
Siłą rzeczy, wydarzenia na froncie i przebieg wojny są obserwowane przez inne armie i państwa, zwłaszcza te potencjalnie zagrożone rosyjską agresją – w tym przez Polskę i inne kraje tzw. wschodniej flanki NATO.
„Polska jest naszym najbliższym partnerem, jest naszym sojusznikiem wojskowym, jest naszym partnerem strategicznym i przyjaznym krajem” – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy, Ołeksandr Miszczenko, podczas wystąpienia w czasie konferencji Defence24 Days, która odbyła się w dniach 6-7 maja w Warszawie. Miszczenko dodał, że Ukraina jest gotowa podzielić się posiadanymi doświadczeniami z krajami, które udzielają jej wsparcia w wojnie z Rosją.
„Stanowisko Prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, jest takie, że jesteśmy gotowi dzielić się naszym doświadczeniem — ale w ramach partnerstwa i tylko z krajami, które wspierają Ukrainę w tym czasie” – powiedział wiceminister, podkreślając rolę Polski jako lidera solidarności z Ukrainą.
Polska była jednym z krajów jakie zainicjowały udzielanie pomocy wojskowej Ukrainie i najwcześniej rozpoczęły współpracę zbrojeniową z Kijowem (już w 2014 roku, po aneksji Krymu). Ten trend utrzymał się także po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Rosji przeciwko Ukrainie: z Polski na Ukrainę trafiły setki czołgów, bojowych wozów piechoty, systemów artyleryjskich i przeciwlotniczych, a także łącznie kilkadziesiąt samolotów i śmigłowców bojowych. Trwa także współpraca firm sektora zbrojeniowego, również jeśli chodzi o produkcję dronów (np. polska firma WB Electronics posiada swoją fabrykę na terytorium Ukrainy). To stawia Polskę w pierwszym szeregu krajów, jakie spełniają kryteria rozwoju współpracy wojskowej i zbrojeniowej, zaproponowane przez stronę ukraińską.
Współpraca szkoleniowa armii Polski i Ukrainy nie jest niczym nowym. Podobne przedsięwzięcia są realizowane od kilkudziesięciu lat: zarówno w ramach przygotowań do misji pokojowych i stabilizacyjnych (m.in. w b. Jugosławii czy Iraku), jak również w ramach wielonarodowych formacji wojskowych takich jak Brygada Litewsko-Polsko-Ukraińska (LITPOUKRBRIG), która funkcjonuje w Lublinie od 2015 roku i realizuje działania szkoleniowe (także poligonowe), przede wszystkim dotyczące przystosowania armii ukraińskiej do standardów Sojuszu Północnoatlantyckiego. Równolegle, od samego początku funkcjonowania LITPOLUKRBRIG trwa wymiana doświadczeń związanych z udziałem armii ukraińskiej najpierw w ATO (Operacji Antyterrorystycznej na Donbasie), a następnie w pełnoskalowej wojnie z Rosją. Inną inicjatywą tego rodzaju jest JATEC – Centrum Analiz, Szkolenia i Edukacji NATO–Ukraina, funkcjonujące od 2025 roku w Bydgoszczy. Zadaniem JATEC jest wspieranie Ukrainy, ale działalność Centrum jest dwukierunkowa: ma pozwalać na zapoznawanie się przedstawicieli krajów NATO z doświadczeniami armii ukraińskiej, wynikającymi z bieżącego przebiegu wojny z Rosją.
Na pierwszym planie w kwestii doświadczeń, jakie pozostają w zainteresowaniu Polski i krajów NATO są tematy związane z wykorzystaniem dronów oraz obrony przed nimi. - Nie będzie to żadnym zaskoczeniem, ale powinniśmy patrzeć przede wszystkim na ukraińskie doświadczenia związane z wykorzystaniem bezzałogowców na polu walki: powietrznych, lądowych i morskich, w tym na poziomie taktycznym – jak zorganizowany jest cały system użycia dronów na Ukrainie – powiedział w rozmowie z PAP Jarosław Wolski, ekspert ds. wojskowych i analityk, twórca Defence Channel.
Bezzałogowce są wykorzystywane masowo przez obie strony konfliktu: o ile jeszcze 2-3 lata temu były to głównie drony działające w powietrzu, to aktualnie coraz większe znaczenie zyskują drony lądowe, używane nie tylko do zadań zwiadowczych, ale także do ewakuacji rannych, dostaw zaopatrzenia czy – w przypadku egzemplarzy posiadających uzbrojenie – do działań stricte bojowych, takich jak eliminowanie żołnierzy przeciwnika czy nawet szturmy na umocnienia (zanotowano już przypadki zdobycia pozycji rosyjskich przez ukraińskie drony lądowe, bez fizycznej obecności żołnierzy).
Nie mniej ważne są także kwestie dotyczące obrony przed dronami: to szczególnie istotne wobec zagrożenia incydentami takimi jak ten z września minionego roku, gdy ponad 20 rosyjskich bezzałogowców wtargnęło w polską przestrzeń powietrzną. Projekty takie jak system antydronowy San, jaki ma być odpowiedzią na zagrożenie ze strony rosyjskich bezzałogowców, mają szansę zwiększyć swoją skuteczność dzięki aktywnemu opracowaniu wniosków, jakie płyną z działań bojowych podobnych rozwiązań na Ukrainie.
- To bardzo ważny obszar: obrona przeciwlotnicza i przeciwrakietowa. Tutaj Ukraińcy są w stanie wiele powiedzieć, jako że mają jeden z największych bagaży doświadczeń w Europie. Także jeśli chodzi o walkę radioelektroniczną – dodał Jarosław Wolski. W jego ocenie, przy opracowaniu i wdrażaniu wniosków z wojny na Ukrainie należy brać jednak pod uwagę lokalne uwarunkowania i specyfikę tej wojny: nie powinno się bezrefleksyjnie kopiować ukraińskich (lub innych) doświadczeń do naszego systemu obrony.
Wnioski wynikające z działań wojennych na Ukrainie nie ograniczają się tylko do działań na linii frontu. Dotyczą także zmiany w funkcjonowaniu armii i całego państwa: dowodzenia, logistyki, a także całej filozofii wprowadzania zmian w sferze modernizacji i dostosowania systemów uzbrojenia do warunków zmieniającego się (bardzo dynamicznie) pola walki oraz zaplecza. – Po pierwsze ważna jest odporność społeczna czyli zaangażowanie całego społeczeństwa, całej administracji w obronę państwa, w dużej mierze bardziej w defensywę niż w same zdolności ofensywne – powiedział w rozmowie z PAP senior fellow Atlantic Council, dr hab. Jacek Siewiera.
Wdrożenie tych wniosków będzie wymagać innego podejścia nie tylko w strukturach armii, ale także na zapleczu: musi pojawić się możliwość wprowadzania zmian i modyfikacji istniejących rozwiązań w czasie liczonym w miesiącach lub nawet tygodniach, a nie jak do tej pory – w latach. – Chodzi o możliwość bardzo szybkich zmian sposobów prowadzenia walki w oparciu o nowe rozwiązania technologiczne. Jest to działanie całkowicie poza warunkami zamówień publicznych, dokumentacji technicznej, protokołów zdawczo-odbiorczych – powiedział Siewiera. W jego ocenie, trzecim istotnym elementem jest konsekwencja polityczna i spójność na poziomie państwa. – Chodzi o to, aby partnerzy międzynarodowi rozumieli, że państwo jest jednym, spójnym organizmem, co buduje zaufanie i możliwość pomocy takiemu państwu w wysiłku wojennym – dodał Jacek Siewiera.
Dariusz Materniak (PAP)









