O niedzielnym sukcesie gości zdecydowali przede wszystkim Donovan Mitchell - 26 pkt, Jarrett Allen i Sam Merrill - po 23 pkt oraz Evan Mobley - 21 pkt i 12 zbiórek. Po stronie gospodarzy najwięcej punktów zdobyli Daniss Jenkins - 17 i Cade Cunningham oraz Duncan Robinson - po 13.
- To jest coś fantastycznego. Wierzcie mi, że jestem podekscytowany. Ale (w finale - PAP) musimy być jeszcze bardziej zdyscyplinowani. Nie możemy narażać się na atak, na cios w twarz i sytuację, w której grozi nam szybki powrót do domu - powiedział Mitchell, odnosząc się do dwóch porażek na początku rywalizacji z Pistons.
Jego zespół w finale Konferencji Wschodniej zagra po raz pierwszy od 2018 roku. Wówczas koszykarze z Cleveland wyeliminowali Boston Celtics (4-3), ale w starciu o tytuł ani razu nie pokonali Golden State Warriors.
Pierwszy mecz finału Konferencji Wschodniej zaplanowano na wtorek w Nowym Jorku.
- Zdajemy sobie sprawę, że tam będzie głośno, ale wiemy, że możemy sobie z tym poradzić. Dziś też graliśmy tutaj na niesamowitej arenie i przejęliśmy kontrolę nad meczem. Teraz po prostu musimy to powtórzyć - stwierdził Allen.
Na zachodzie powalczą broniący tytułu Oklahoma City Thunder oraz San Antonio Spurs. Pierwsze spotkanie tej pary w poniedziałkowy wieczór. (PAP)









