W niedzielę, 17 maja przed sądem powiatu Cook miała stanąć 25-letnia Tatiana Maxwell, oskarżona o zasztyletowanie dwumiesięcznej Nyhni Stovall. W sądzie byli obecni tylko obrońcy kobiety, gdyż w niedzielę Maxwell wciąż była w szpitalu.
Do zdarzenia doszło w piątek, 15 maja w mieszkaniu na osiedlu w rejonie 3000 W. 59th Street na południowym zachodzie Chicago. Jak poinformowała w sądzie prokuratura, około 7.20 rano Maxwell wyciągnęła dziecko z łóżeczka i zagroziła, że zrobi mu krzywdę. W mieszkaniu był obecny ojciec dziewczynki.
Następnie, zdaniem prokuratorów, w pewnym momencie kobieta zabarykadowała się w mieszkaniu, gdzie ugodziła dziewczynkę w klatkę piersiową, a następnie wyskoczyła przez okno z drugiego piętra. Została aresztowana i przewieziona do szpitala University of Chicago.
Według raportu policyjnego, do którego dotarł „Chicago Sun-Times”, przed incydentem doszło do kłótni z ojcem dziecka, po której mężczyzna wybiegł z mieszkania. Miał powiedział sąsiadowi, że Maxwell cierpi na depresję poporodową i ma zamiar „zabić noworodka”. Gdy mężczyzna próbował wejść z powrotem do mieszkania, drzwi były zamknięte na klucz. Wówczas wyważył je i zobaczył na podłodze matkę z rannym dzieckiem. Na dźwięk policyjnych syren kobieta rzuciła się przez okno.
Ranne niemowlę zostało przewiezione do szpitala dziecięcego Comera, gdzie stwierdzono jego zgon. Na miejscu policja zabezpieczyła nóż. Świadkowie powiedzieli stacji Fox32, że z domu wyprowadzono dwoje innych dzieci.
Prokuratorzy powiedzieli w sądzie, że Maxwell przeprosiła za swój czyn. W szpitalu miała być też poddana ewaluacji psychiatrycznej.
(jm)









