Viktor Frankl, psychiatra, który przeżył obozy koncentracyjne, pisał, że człowiek jest w stanie przetrwać niemal każde warunki, jeśli wie „po co” żyje. W swojej książce Man’s Search for Meaning podkreślał, że największym cierpieniem nie jest ból sam w sobie, ale poczucie bezsensu. To właśnie utrata sensu prowadzi często do depresji, apatii i wewnętrznej pustki.
Współczesne badania psychologiczne potwierdzają te obserwacje. Naukowcy zajmujący się psychologią pozytywną zauważają, że osoby posiadające poczucie celu życia lepiej radzą sobie ze stresem, rzadziej doświadczają depresji i wykazują większą odporność psychiczną. Badania prowadzone przez Martina Seligmana pokazują, że trwałe poczucie dobrostanu nie wynika jedynie z przyjemności czy wygody, ale z zaangażowania, relacji oraz poczucia znaczenia tego, co robimy. Człowiek chce czuć, że jego obecność ma wartość dla innych.
Czasami sens życia odnajdujemy właśnie tam, gdzie pojawia się troska o drugą istotę. Coraz więcej osób angażuje się w pomoc zwierzętom, nie dlatego, że jest to łatwe czy wygodne, ale dlatego, że daje głębokie poczucie sensu i połączenia. Osoby pomagające w schroniskach często mówią, że mimo zmęczenia, ogromu obowiązków czy trudnych emocji, odczuwają wewnętrzne spełnienie. Widok przestraszonego psa, który po raz pierwszy zaczyna ufać człowiekowi, albo chorego kota odzyskującego siły po uratowaniu, daje doświadczenie, którego nie zastąpi materialny komfort.
Jedna z kobiet zaangażowanych w pomoc zwierzętom opowiadała, że po bardzo trudnym okresie życia – rozwodzie, samotności i objawach depresji – zaczęła regularnie pomagać w małym schronisku dla zwierząt. Początkowo traktowała to jedynie jako sposób na „zajęcie głowy”. Z czasem zauważyła jednak, że właśnie tam zaczęła odzyskiwać poczucie sensu. Każdy uratowany kot, każde znalezienie domu dla psa sprawiało, że jej życie przestawało koncentrować się wyłącznie na cierpieniu. Powiedziała kiedyś: „One uratowały mnie tak samo, jak ja próbowałam ratować je”.
Adler, twórca nurtu zwanego psychologią indywidualną podkreśla ogromne znaczenie tak zwanego „social interest”, czyli poczucia wspólnoty i troski o innych. Alfred Adler uważał, że zdrowie psychiczne człowieka rozwija się wtedy, gdy potrafi on wyjść poza własne lęki i skoncentrować się na budowaniu więzi oraz wnoszeniu dobra do świata. Pomaganie innym – ludziom czy zwierzętom – daje człowiekowi poczucie, że jest potrzebny. A potrzeba bycia potrzebnym jest jedną z najbardziej fundamentalnych potrzeb psychicznych.
Paradoksalnie więc człowiek często odnajduje największą siłę nie wtedy, gdy życie staje się wygodne, ale wtedy, gdy odkrywa sens większy od własnego komfortu. Można mieć spokojne życie, a jednocześnie czuć pustkę. Można też doświadczać zmęczenia, wysiłku i trudności, ale mieć poczucie, że to, co robimy, naprawdę ma znaczenie.
Być może właśnie dlatego współczesny człowiek, mimo ogromnego postępu technologicznego i wygody, coraz częściej tęskni za czymś głębszym, za autentycznym połączeniem, celem i poczuciem, że jego życie pozostawia po sobie dobro.

.jpg)



