Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 4 czerwca 2026 18:19
Reklama KD Market

Zagrody nasze widzieć przychodzi. Refleksja na Boże Ciało

Zagrody nasze widzieć przychodzi. Refleksja na Boże Ciało

Autor: PAP/Krzysztof Świderski

W czwartek w Polsce Boże Ciało. W mediach prawie cisza na ten temat. Miejsce tego święta zajął „początek długiego weekendu”, pytania o to, czy na grillu będzie karkówka czy coś innego, zapraszające na zakupy sklepy oraz wyjazdy w bardzo różne, atrakcyjne miejsca. Smutne to bardzo. Przecież ten dzień nie stał się wolnym ze względu na weekend, ale na katolickie święto Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej! Życie stało się bardzo świeckie. I nawet przestaje to być zauważalne. Piszę i słyszę, że „długi weekend” ma dla ludzi zapach grilla. Dobrze, ale pytam, czy najpierw będzie pachniał kadzidłem? 

Dobrze się ludziom żyje, dlatego Pan Bóg przestał być im potrzebny. Owszem, narzekają, bo lubią i być może potrzebują tego, ale jest im dobrze. Skoro można wybierać, co wrzucić na grilla, przebierać w ilościach towarów w sklepach, w telewizyjnych programach lub scrollować bez końca w telefonach. A gdzie w tym wszystkim Pan Bóg? Czemu brakuje dla Niego miejsca?

W ubiegłą sobotę byłem na Jasnej Górze. Brałem udział w Ogólnopolskiej Pielgrzymce Osób modlących się za Kapłanów. Jeszcze tacy są! Za co jestem im bardzo wdzięczny! Zbliżając się do murów Jasnej Góry wszedłem w tłum ludzi w różnym wieku, kobiet i mężczyzn. „Jakaś pielgrzymka” – pomyślałem. Tak, pielgrzymka i to nie byle jaka! Tego dnia do Częstochowy przyjechały Osoby Uzależnione. Ludzie ci świetnie zorganizowani i naprawdę szczęśliwi! Czuć było, że są dla siebie anonimowymi braćmi i siostrami, rodziną osób, które w swoim życiu doświadczyły niejednego piekła. Ich spotkanie trwa dwa dni i w czasie jego trwania zaplanowane były mitingi ze świadectwami m.in. dla anonimowych alkoholików, narkomanów, przemocowców czy dłużników. Wraz z uzależnionymi przyjechali także ich bliscy, rodzina i przyjaciele. Ten dwudniowy zjazd był czasem bycia we wspólnocie osób, które niosą podobny krzyż, ale i wielką nadzieję na lepsze jutro.

Kolejny raz byłem pod wrażeniem! Przede wszystkim wielkiej pokory wielu mijanych osób. Uzależnienie i wyrwanie się z niego nauczyło ich pokory, doświadczyli już zgubnego działania pychy. Niejednokrotnie stracili wszystko, aby się odbić i przyjąć szansę na nowe życie. Dlatego szacunek, to za mało! Oni odkryli też obecność Boga, dlatego nie jest im trudno uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem, iść do kościoła i tworzyć wspólnotę z innymi. 

Czy to nie jest tak, że cierpienie, porażki, ból, uzależnienie i doświadczenie niemocy nie stoi na początku zmiany życia? Dlaczego jednak dopiero taka chwila? Czemu nie można wcześniej wybrać Boga i zaczynać swój dzień oraz osadzić swoje życie w Nim? 

W Boże Ciało śpiewa się starą pieśń napisaną przez Franciszka Karpińskiego, żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku: „Zróbcie Mu miejsce Pan idzie z nieba. Pod przymiotami ukryty chleba. Zagrody nasze widzieć przychodzi. I jak się Jego dzieciom powodzi”. Ona mówi bardzo wiele. Bóg chce stać się gościem w naszych domach, w życiu. On chce być Bogiem bliskim, Bogiem z nami. To my nie zawsze Mu na to pozwalamy, dlatego tak chętnie wymieniamy Go na krótkotrwałe przyjemności. A wystarczy, jak dalej mówi hymn Karpińskiego: „Otocz Go wkoło rzeszo wybrana. Przed twoim Bogiem zginaj kolana. Pieśń chwały Jego śpiewaj z weselem. On twoim Ojcem On przyjacielem”. Nie może być niczego więcej dla człowieka! Kto to w życiu odkrył, ten naprawdę doświadcza życia szczęśliwego, nowego, pełnego. On już wie, że: „Nie dosyć było to dla człowieka, że na ołtarzu co dzień Go czeka. Sam ludu swego odwiedza ściany, bo pragnie bawić między ziemiany”. To jest pragnieniem Boga. 

W przerwie obiadowej udało mi się znaleźć miejsce przy stoliku w podjasnogórskiej jadłodajni. Zaprosili mnie do tego miejsca małżonkowie z 10-letnim synkiem, najmłodszym z trojga ich dzieci. Przyjechali z Dolnego Śląska. Nawet nie wiedzieli, jakie dziś są pielgrzymki. Mieli taką potrzebę, aby tutaj być. Mieliśmy ciekawą rozmowę. On mówi mi, że dzięki swojej kochanej żonie od ponad dziesięciu lat jest trzeźwy i szczęśliwy. Są w ruchu Domowego Kościoła i cieszą się życiem, chociaż nie jest łatwe. Jednak jest coś innego. To ich życie jest zwyczajne, proste, powszednie. Może dlatego właśnie szczęśliwe? Nie ma w nim zastanawiania się, jak atrakcyjnie przeżyć weekendy długie i krótkie i co wrzucić na grilla. Na pierwszym miejscu jest Bóg, wiara, Kościół. Nie są sami. Mają w sobie coś pięknego, czym dzielą się chętnie z innymi. Pięknie jest tak żyć! Naprawdę!

W niedzielę w USA będzie także Boże Ciało. Mam nadzieję, że na procesjach eucharystycznych będzie bardzo licznie!

ks. Łukasz Kleczka SDS

Salwatorianin, ksiądz od 1999 roku. Ukończył studia w Bagnie koło Wrocławia, Krakowie i Rzymie. Pracował jako kierownik duchowy i rekolekcjonista w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, duszpasterz i katecheta. W latach 2011-2018 przełożony i kustosz Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merrillville w stanie Indiana. Był przełożonym wspólnoty zakonnej salwatorianów w Veronie, New Jersey.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama