Ministerstwo bezpieczeństwa krajowego (DHS) przekazało, że zatrzymani zostali przeniesieni z tego ośrodka w związku z rozpoczynającym się sezonem huraganów. Jednak zdaniem prawników i działaczy na rzecz praw imigrantów jest to tylko wymówka. Agencja AP zauważyła, że placówkę otwarto 11 miesięcy temu, podczas sezonu huraganowego; na Florydzie rozpoczyna się on w czerwcu i trwa do listopada.
DHS nie ujawniło, ilu zatrzymanych wywieziono z ośrodka, ani dokąd zostali przeniesieni. Ministerstwo nie sprecyzowało, czy obiekt zamknięto tymczasowo, czy na stałe. W maju stacja CBS News podała, że tzw. aligatorowe Alcatraz może zostać zamknięte już w następnym miesiącu. Jednak szef DHS Markwayne Mullin zaprzeczył, by istniały plany zamknięcia obiektu, w którym w tym czasie przetrzymywanych było ok. 1400 osób.
Panujące w ośrodku warunki ostro krytykowali prawnicy, rodziny zatrzymanych oraz organizacje broniące praw człowieka.
Otoczony mokradłami pełnymi aligatorów i pytonów ośrodek powstał na terenie dawnego lotniska szkoleniowego. Przetrzymywani skarżyli się na utrudniony kontakt z prawnikami oraz bardzo złe warunki sanitarne. Relacjonowali, że w jedzeniu znajdowały się robaki, toalety nie działały prawidłowo, podłogi były zalewane wodą zmieszaną z nieczystościami, a wszędzie roiło się od komarów i innych insektów - przekazała Associated Press.
Gubernator Florydy Ron DeSantis powiedział w maju, że ośrodek od samego początku miał być rozwiązaniem tymczasowym. Dodał, że od momentu jego otwarcia przez placówkę przewinęło się ok. 22 tys. zatrzymanych, którzy zostali następnie deportowani.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

