Tornado, którego nagrania szybko pojawiły się w mediach społecznościowych, dotknęło ziemi w niedzielę, 22 czerwca, krótko po godzinie 5 p.m. w północno-wschodniej części powiatu Jefferson, około 90 mil (145 km) na południowy wschód od St. Louis. Następnie przemieszczało się w kierunku północno-wschodnim.
Wkrótce po uderzeniu żywiołu operatorzy numeru alarmowego 911 zaczęli odbierać zgłoszenia o uszkodzonych domach, powalonych drzewach, zerwanych liniach energetycznych i zaginionych osobach. Do akcji skierowano liczne służby ratunkowe, które przeszukiwały zniszczone tereny i pomagały mieszkańcom.
Do godziny 9 p.m. lokalne władze potwierdziły całkowite zniszczenie trzech domów oraz uszkodzenie wielu innych budynków w powiecie Jefferson.
Dwie osoby zginęły w dwóch oddzielnych domach mobilnych, które zostały doszczętnie zniszczone przez tornado. Budynki znajdowały się w odległości około dwóch do trzech mil (3–5 km) od siebie. Nazwisk ofiar nie ujawniono.
Pięć innych osób trafiło do lokalnych szpitali z obrażeniami, które nie zagrażały ich życiu. Według władz uszkodzonych zostało co najmniej 20 domów w powiecie Jefferson.
Powalone drzewa zablokowały co najmniej trzy drogi, a zerwane linie energetyczne spowodowały przerwy w dostawie prądu. Do niedzielnego wieczoru większości odbiorców przywrócono zasilanie.
Władze zaapelowały do mieszkańców, aby unikali północno-wschodniej części powiatu Jefferson, chyba że istnieje pilna potrzeba przebywania w tym rejonie.
Synoptycy National Weather Service (NWS) w poniedziałek nie podali jeszcze siły tornada ani długości jego trasy.
Tornada uderzyły w niedzielę wieczorem również w południową Indianę. W powiecie Gibson kilka domów zostało całkowicie zniszczonych, jednak nie odnotowano tam żadnych rannych.
To kolejna fala gwałtownej pogody na Midweście. Zaledwie niespełna dwa tygodnie temu, 11 czerwca, przez części Illinois i północno-zachodnią Indianę przeszło ponad 20 tornad, ale wtedy nikt nie zginął.
(tos)

