„Kiedy byłem dzieckiem w Anglii, słowo soccer było całkowicie akceptowalne” – mówi Stefan Szymanski, emerytowany profesor Uniwersytetu Michigan, który dorastał w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Przyznaje on, że współczesna debata na temat „soccera” i „futbolu” zawsze wydawała mu się nieco dziwna.
„Zacząłem pytać znajomych i rozmawiać o tym z ludźmi. Konsensus był taki, że w latach siedemdziesiątych nikt nie miał większego problemu z terminem soccer”.
Zainteresowanie Szymanskiego przerodziło się w badania, które doprowadziły go do korzeni tej językowej zagadki. Okazało się, że na początku swojego istnienia futbol był sportem wyjątkowo „eleganckim”, związanym głównie z elitarnymi szkołami i uniwersytetami.
W XIX-wiecznej Anglii futbol nie stanowił jeszcze jednej, skodyfikowanej dyscypliny. W różnych szkołach prywatnych – takich jak Eton, Harrow czy Rugby – grano według odmiennych, często całkowicie niekompatybilnych zasad. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero w 1863 roku, gdy w Londynie powstała organizacja The Football Association (FA). Jej celem było stworzenie jednolitego zbioru przepisów, zakazujących między innymi noszenia piłki w rękach oraz podcinania przeciwników.
Nową grę nazwano association football. Nazwa miała ogromne znaczenie, ponieważ pozwalała odróżnić ją od głównego rywala – rugby football, gdzie gra rękami i siłowe starcia były podstawą rozgrywek. Jak zauważył John M. Cunningham w Encyklopedii Britannica, właśnie określenie association football stało się oficjalną nazwą dyscypliny rozwijającej się pod egidą Football Association.
I właśnie tutaj zaczyna się historia słowa soccer.
Oksfordzki wynalazek
W latach osiemdziesiątych XIX wieku na Uniwersytecie Oksfordzkim panowała osobliwa moda językowa znana jako Oxford „-er”. Studenci uwielbiali skracać długie nazwy i dodawać do nich przyrostek „-er”. Śniadanie, czyli breakfast, stawało się brekker, a rugby football zamieniano na rugger.
Tę samą zasadę zastosowano wobec association football. Zamiast wykorzystywać początek nazwy, studenci wybrali jej środkową część – „soc”. Następnie dodali modny przyrostek i w ten sposób powstało słowo soccer. Początkowo spotykano także formę socca.
Legenda głosi, że autorem tego określenia był Charles Wreford-Brown – student Oksfordu, a później kapitan reprezentacji Anglii. Zapytany przez kolegów, czy wybiera się pograć w rugger, miał odpowiedzieć, że woli soccer.
Szymanski podkreśla, że tej historii nie da się ostatecznie udowodnić, jednak istnieje wiele przesłanek wskazujących właśnie na takie pochodzenie słowa.
„Jeśli tak rzeczywiście było, termin ten narodził się w Oksfordzie. Istnieje wiele źródeł dokumentalnych potwierdzających, że było to określenie stworzone przez studentów tej uczelni” – twierdzi badacz.
Historyk sportu Andy Mitchell odnalazł co najmniej trzy przykłady użycia słowa soccer w szkolnych czasopismach z różnych części Anglii już pod koniec 1885 roku. Oznacza to, że termin funkcjonował w języku znacznie wcześniej, niż wielu osobom się wydaje. Zarówno soccer, jak i rugger najpierw zadomowiły się w mowie potocznej, a dopiero później trafiły do druku.
Ironia losu
Przez kolejne dziesięciolecia słowo soccer funkcjonowało w Wielkiej Brytanii jako całkowicie naturalne określenie piłki nożnej. Nie zastępowało ono słowa football, lecz funkcjonowało obok niego, często nadając wypowiedzi nieco bardziej elegancki lub akademicki charakter.
Co ciekawe, termin ten szczególnie dobrze przyjął się w krajach, które posiadały już własne odmiany futbolu. Tak było między innymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i Republice Południowej Afryki.
W USA na przełomie XIX i XX wieku ogromną popularność zdobywał futbol amerykański, wywodzący się bezpośrednio z rugby. Aby uniknąć nieporozumień, Amerykanie przejęli brytyjskie słowo soccer dla gry rozgrywanej według zasad Football Association, natomiast nazwę football zachowali dla własnej dyscypliny narodowej.
Najbardziej paradoksalny zwrot akcji nastąpił jednak dopiero w drugiej połowie XX wieku.
Jeszcze w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych słowo soccer było w Wielkiej Brytanii powszechnie spotykane w mediach i codziennych rozmowach kibiców. Wraz z rosnącą popularnością tego sportu w Stanach Zjednoczonych zaczęto jednak postrzegać ten termin jako amerykanizm. Wielu Brytyjczyków uznało go za obcy i zaczęło świadomie unikać jego używania. W rezultacie słowo niemal całkowicie zniknęło z brytyjskiego słownika sportowego.
Dzisiejsza niechęć wielu europejskich kibiców do określenia soccer jest więc czystą ironią losu. Termin, który narodził się w elitarnych angielskich szkołach i na uniwersytetach, stał się symbolem amerykańskiej odmienności.
Dlatego właśnie w Stanach Zjednoczonych słowo football oznacza dziś futbol amerykański – sport, który z piłką nożną ma niewiele wspólnego i w którym jajowata piłka jest kopana raczej sporadycznie.
„Wszystko jest ze sobą powiązane” – tłumaczy Szymanski. „Futbol amerykański wyewoluował z rugby, ale zawiera również pewne elementy piłki nożnej. Te dyscypliny są bliskimi kuzynami. Nic więc dziwnego, że futbol amerykański zdobywał popularność mniej więcej w tym samym czasie, gdy ukuto słowo soccer, czyli w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XIX wieku”.
Jak dodaje profesor, temat ten regularnie wraca podczas jego zajęć uniwersyteckich.
„Amerykanie często przepraszają, gdy używają słowa soccer, ponieważ są przekonani, że Brytyjczyków ono drażni. To o tyle zabawne, że termin ten został wymyślony właśnie w Anglii, a nie w Stanach Zjednoczonych”.
Niedawno prezydent Trump pół żartem, pół serio zasugerował nawet, że być może należałoby zmienić nazwę sportu kojarzonego dziś z ligą NFL, choć nie sprecyzował, jaka miałaby ona być. Na razie pozostaje to jednak wyłącznie ciekawostką. Wszystko wskazuje na to, że zarówno football, jak i soccer pozostaną z nami jeszcze przez długie lata – przypominając, że czasem najbardziej zaciekłe spory językowe rodzą się wokół słów, których prawdziwe pochodzenie zostało dawno zapomniane.
Krzysztof M. Kucharski

