aworytami spotkania w Bostonie byli Anglicy, którzy wcześniej pokonali Chorwatów 4:2. Ghana wygrała z Panamą 1:0 i oba zespoły są bliskie wyjścia z grupy L, chociaż teoretycznie nie zapewniły sobie jeszcze awansu.
Pierwsza część meczu była wyjątkowo słaba. Po raz pierwszy w tych mistrzostwach żadnej z drużyn nie udało się w niej oddać celnego strzału na bramkę. Anglicy mieli znaczną przewagę w posiadaniu piłki, ale nie byli w stanie tego wykorzystać.
- W pełni zasłużyliśmy na ten ciężko wywalczony remis z pretendentem do tytułu. Jestem bardzo dumny z tego, jak zawodnicy walczyli w tym meczu i jak bardzo trzymali się planu gry. Kiedy trzeba się bronić, to się broni. Nie potrafię grać samby, kiedy oni grają rock and rolla. Naszym celem było doprowadzić w pierwszej połowie Anglików do frustracji i to się udało - ocenił Queiroz, który po raz piąty prowadzi drużynę w mistrzostwach świata.
Więcej zaczęło się dziać w końcówce spotkania, oba zespoły miały okazje bramkowe. Najlepszej z nich nie wykorzystał Nico O'Reilly trafiając w poprzeczkę, a po chwili w tej samej akcji kapitan Anglików Harry Kane nie trafił z dogodnej pozycji.
- Moi zawodnicy zawsze wierzyli, że mamy szansę wygrać z wielką drużyną. A moim skromnym zdaniem Anglia jest kandydatem do zdobycia mistrzostwa świata. Ten wynik jest naszym osiągnięciem. Mogliśmy nawet strzelić gola, ale Anglia też mogła, więc myślę, że remis jest sprawiedliwym wynikiem – dodał portugalski szkoleniowiec Ghany.
W gorszym nastroju był niemiecki selekcjoner Anglii Thomas Tuchel. Przyznał, że jego piłkarze byli sfrustrowani defensywną postawą rywali, z którą nie byli sobie w stanie poradzić.
- Myślę, że rywalom należy się pełen szacunek. Bronili z ogromną determinacją, dyscypliną, w jednym z najbardziej fizycznych występów w defensywie, jakie widziałem – powiedział Tuchel.
- Mieliśmy wystarczająco dużo stałych fragmentów gry, aby rozstrzygnąć mecz, ale brakowało nam skuteczności. Jeśli jedna drużyna próbuje grać i atakować, a druga tak głęboko się broni i trudno stworzyć okazje bramkowe, to oglądanie tego może być trudne. Zawsze staramy się dawać radość naszym kibicom, ale dzisiaj było ciężko. Mam nadzieję, że nie stracą w nas wiary - dodał.
Anglicy byli w posiadaniu piłki przez 78,8 proc. meczu, co jest najwyższym od 1966 roku wskaźnikiem drużyny, której nie udało się zdobyć bramki.
W ostatniej kolejce rundy grupowej Anglia zagra w sobotę z Panamą, a Ghana z Chorwacją.(PAP)

