Informacje o liczbie zmarłych i rannych nie są ostateczne, akcja ratunkowa po środowym trzęsieniu ziemi wciąż trwa. Jak przewiduje jednak w swoim raporcie wstępnym United States Geological Survey (USGS), należy spodziewać się „wysokiej liczby ofiar”, znacznych zniszczeń na rozległym obszarze, a także potencjalnie silnych wstrząsów wtórnych.
Jak opisuje USGS, pierwsze trzęsienie ziemi, 23 km na południowy wschód od miejscowości Yumare, miało magnitudę 7,2. Już 39 sekund później w odległości ok. 5 km od pierwszego nastąpił wstrząs główny, silniejszy – o magnitudzie 7,5. Obydwa wstrząsy sejsmiczne wystąpiły na stosunkowo niewielkiej głębokości pod ziemią, na przebiegającym przez północną Wenezuelę styku dwóch płyt tektonicznych – karaibskiej i południowoamerykańskiej.
USGS podało, że to najsilniejsze wstrząsy na tym obszarze (w promieniu ok. 250 km od epicentrum) od początku XX wieku. W całej północnej Wenezueli w ciągu ostatniego stulecia odnotowano jedynie pięć trzęsień ziemi o magnitudzie 7,0 lub większej.
Dotąd najdotkliwsze trzęsienie ziemi w XX w. dla tego regionu – m.in. pod wględem liczby ofiar – wystąpiło 29 lipca 1967 r. na wschód od Caracas. Kataklizm o magnitudzie 6,6 przyniósł wtedy 240 ofiar śmiertelnych, setki rannych i rozległe zniszczenia. Najsilniejsze wstrząsy na północy Wenezueli w historii pomiarów USGS odnotowano 29 października 1900 roku. Amerykańska instytucja oszacowała wtedy magnitudę na rekordowe 7,7.
W środę wieczorem czasu lokalnego na północy Wenezueli doszło do dwóch potężnych wstrząsów sejsmicznych, od których zawaliła się nieznana na razie liczba budynków. W czwartek w Wenezueli trwała walka z czasem, by wydobyć żywych ludzi spod gruzów. Pełniąca obowiązki prezydenta Wenezueli Delcy Rodriguez poinformowała tego dnia o 164 dotąd potwierdzonych ofiarach śmiertelnych i 971 osobach rannych. Według doniesień medialnych najmocniej w kataklizmie ucierpiała północna część nadmorskiego stanu La Guaira. USGS kilka godzin po kataklizmie szacowało, że liczba ofiar obecnego trzęsienia ziemi może, ze znacznym prawdopodobieństwem, przekroczyć 10 tys. osób, a nie można wykluczyć nawet 100 tysięcy. (PAP)
Zdjęcia: PAP/EPA/RONALD PENA R

