Drugi po Holendrze Dicku Advocaacie najstarszy szkoleniowiec turnieju ocenił, że był to prawdopodobnie najlepszy występ jego drużyny w tegorocznych mistrzostwach świata.
- Niestety pozwoliliśmy przeciwnikowi nas złamać. Sytuacje można było rozwiązać, ale nie daliśmy rady. Meksykanie dali z siebie wszystko, a kiedy zagraliśmy va banque, to ukarali nas trzecim golem - analizował Koubek.
Ladislav Krejcí zaznaczył, że chciałby z większym dystansem spojrzeć na grę zespołu. Zwrócił uwagę, że z kolegami reprezentował kraj w mundialu, gdzie nie każdy mógł zagrać.
- Jest wielkie rozczarowanie. Wszyscy żałujemy. Pierwsza połowa spełniła pewne kryteria, była pewna poprawa i nadzieja, że możemy wygrać. W drugiej szala przechyliła się na korzyść rywali. Biorę za to odpowiedzialność - oznajmił kapitan czeskiego zespołu.
Z kolei trener „El Tri” Javier Aguirre zapytany po meczu, jaki nagłówek nadałby zdecydowanemu zwycięstwu Meksyku, nie wahał się ani chwili: - To był wieczór „Memo” Ochoi.
Dodał, że doświadczony bramkarz zasłużył na całą falę miłych uczuć, jaka spływała z trybun.
To szósty mundial w karierze 40-letniego Ochoi, choć zagrał w czwartym, i 12. mecz, co pozwoliło mu wskoczyć na trzecie miejsce na liście wszech czasów reprezentacji Meksyku pod względem liczby występów w tej imprezie, obok Hectora Moreno i Javiera „Chicharito” Hernandeza.
Ochoa, który wszedł do gry pod koniec meczu, wyraził wdzięczność trenerowi za to, że pozwolił mu przeżyć „jeszcze jedną miłą chwilę w reprezentacyjnym stroju”. Spotkanie z Czechami było jego 154. meczem w narodowych barwach. W stołecznym Club America rozegrał 309 spotkań.
- Wiele lat, wiele historii siedzi w mojej głowie. Mój pierwszy mecz tutaj… Wznoszenie trofeów z moim klubem, chwile z reprezentacją w eliminacjach, chwile w mistrzostwach świata, szacunek kibiców. Jestem za to wszystkim wdzięczny - podsumował 40-latek. (PAP)

