Władze w Teheranie szacują, że państwa pobierające opłaty za usługi dotyczące bezpieczeństwa, ochrony i kwestii środowiskowych w cieśninie Ormuz mogłyby zyskać z tego tytułu około 40 mld dolarów rocznie - przekazali gazecie urzędnicy zaznajomieni z tą sprawą.
Gdyby ten pomysł został wdrożony, zapewniłby Iranowi przepływy gotówki i kontrolę nad Ormuzem, jakiej nie posiadał przed wojną - zauważył amerykański dziennik.
- Wszyscy muszą wiedzieć, że zarządzanie cieśniną nigdy nie wróci do stanu sprzed wojny – powiedział główny irański negocjator Mohammad Bagher Ghalibaf we wtorek podczas wizyty w Omanie.
Teheran analizuje, jak wygląda to w innych częściach świata, np. w cieśninie Dardanele, gdzie Turcja pobiera od statków opłatę za przepływanie do i z Morza Egejskiego.
Próbując zdobyć poparcie dla swojego planu, Iran przedstawia tę koncepcję innym państwom Bliskiego Wschodu, a także partnerom tak odległym jak Pekin – utrzymują irańscy urzędnicy. Teheran chce, aby inne kraje w Zatoce Perskiej uczestniczyły w porozumieniu i dzieliły się przychodami. Przedstawiciele Iranu w prywatnych rozmowach przyznają, że byliby skłonni dopuścić też udział USA w takim projekcie, co bywało już rozważane publicznie przez prezydenta Donalda Trumpa.
Z kolei Trump w środę zadeklarował, że Iran poinformował USA, iż nie pobiera i nie dąży do pobierania żadnych opłat od statków przepływających przez cieśninę Ormuz.
USA i Oman wraz z innymi państwami regionu Zatoki Perskiej wielokrotnie podkreślały, że cieśnina powinna pozostać wolna od opłat - zauważył dziennik.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio oświadczył w czwartek, że wprowadzenie opłat stworzyłoby niebezpieczny precedens, który rozprzestrzeniałby się jak „zaraźliwa choroba” i prowadziłby do chaosu.
- Rzeczywistość jest taka, że żaden kraj na świecie nie ma prawa pobierać opłat za korzystanie z międzynarodowych szlaków wodnych i nigdy nie będzie to akceptowalny warunek jakiejkolwiek umowy – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji podczas wizyty w Bahrajnie. Dodał, że państwa Zatoki Perskiej odrzuciły pomysł opłat za przepływ przez cieśninę.
Zawarte przez USA i Iran 60-dniowe porozumienie nakłada na stronę irańską obowiązek rozminowania cieśniny oraz zapewnia bezpłatny przepływ statków przez Ormuz w tym okresie. Dokument przyznaje jednak Iranowi wpływ na przyszłe zarządzanie tym kluczowym szlakiem wodnym.
Jak napisał „WSJ”, Ormuz jest obecnie jednym z najważniejszych punktów spornych w negocjacjach dotyczących zakończenia konfliktu. Gazeta zauważyła, że wojna pokazała Iranowi, iż dzięki temu, że może grozić żegludze za pomocą rakiet i dronów, uzyskuje duży wpływ na funkcjonowanie tego szlaku handlowego.
Dziennik zwrócił uwagę, że w Iranie powstała już firma ubezpieczeniowa, z której usług – według Teheranu – muszą korzystać armatorzy, aby przepływać przez Ormuz. W czwartek Iran ostrzegł, że żegluga poza trasami wyznaczonymi przez ten kraj jest skrajnie niebezpieczna i pozostaje zabroniona – podały irańskie media państwowe.
W środę przez cieśninę Ormuz przepłynęło ponad 70 statków, najwięcej od początku wojny – wynika z danych systemów śledzenia statków. Przed wojną przepływało tamtędy codziennie średnio około 130 tankowców.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

