Kluczowa dla losów spotkania sytuacja miała miejsce w drugim secie. Chwalińska prowadziła 5:2 i 40-30, co oznaczało piłkę meczową przy serwisie rywalki. W trakcie wymiany Polka biegła w swoją lewą stronę i poślizgnęła się.
Szybko poderwała się na nogi, ale gema ostatecznie przegrała i poprosiła o przerwę medyczną. Fizjoterapeutka zajmowała się prawą stopą Chwalińskiej.
Dwa kolejne gemy były bardzo zacięte i oba wygrała Sawangkaew, doprowadzając do remisu 5:5. Widoczne stały się problemy Polki z poruszaniem. Tenisistka z Tajlandii górą była także w dwóch następnych gemach, co pozwoliło jej wyrównać stan meczu.
Przed trzecim setem Chwalińska udała się na przerwę toaletową. Początkowo można było mieć nadzieję, że rozstrzygnie spotkanie na swoją korzyść. Objęła prowadzenie 2:0, ale był to efekt przede wszystkim serii błędów Sawangkaew.
Polka cały czas zmagała się z bólem, na krecz jednak się nie zdecydowała. Nie wygrała już żadnego gema i po dwóch godzinach oraz 40 minutach opuściła kort pokonana. Na trybunach było sporo polskich kibiców, którzy żegnali ją okrzykiem „Dziękujemy, dziękujemy”.
Chwalińska, która otrzymała od organizatorów Wimbledonu tzw. dziką kartę, była rozstawiona z numerem 20. Natomiast jej poniedziałkowa rywalka, obecnie 164. w światowym rankingu, dostała się do drabinki głównej z kwalifikacji.
W drugiej rundzie Sawangkaew zagra albo z Amerykanką Alycią Parks (81. w najnowszym notowaniu listy WTA), albo Brytyjką Alicią Dudeney (245. WTA).
Konferencja prasowa z Chwalińską zaplanowana jest na godz. 16.30 czasu polskiego. 24-latka w Londynie jest jeszcze zgłoszona do gry podwójnej, w parze z Austriaczką Sinją Kraus.
Wynik meczu 1. rundy:
Mananchaya Sawangkaew (Tajlandia) - Maja Chwalińska (Polska, 20) 2:6, 7:5, 6:2. (PAP)

