22-letni Brady, pochodzący z Naperville na zachodnich przedmieściach Chicago, mający szkockie korzenie, to wychowanek klubowej akademii Fire, w MŚ rezerwowy bramkarz reprezentacji USA. 20-letni obrońca Mbekezeli Mbokazi, który w tym roku przeniósł się do Chicago z Orlando Pirates, zagrał we wszystkich czterech spotkaniach ekipy RPA, która w niedzielę odpadła z rozgrywek w 1/16 finału. Natomiast inny defensor Joel Waterman nie zaliczył jeszcze ani minuty w barwach Kanady, a łącznie od 2022 roku odnotował 17 występów.
W Fire piłkarskiego abecadła uczył się też Brian Gutierrez, który po zmianie przynależności reprezentacyjnej uczestniczy w MŚ z kadrą Meksyku.
Pierwszym zawodnikiem chicagowskiej drużyny, który pojechał na mistrzostwa świata, był meksykański bramkarz Jorge Campos. Do Fire ten widowiskowo grający golkiper, słynący z wesołego usposobienia, trafił z Los Angeles Galaxy.
Podczas mundialu we Francji w 1998 roku „El Tri” awansowali z silnej grupy do fazy pucharowej, a Campos zagrał we wszystkich spotkaniach, zarówno w pierwszej rundzie, jak i w potyczce z Niemcami w 1/8 finału, przegranej 1:2.
Cztery lata później w mistrzostwach świata w Japonii i Korei Płd. w amerykańskiej kadrze trener Bruce Arena znalazł miejsce dla DaMarcusa Beasleya i Josha Wolffa. Tym samym zostali oni pierwszymi piłkarzami Fire, którzy na turnieju tej rangi reprezentowali USA.
Pierwszy z nich zagrał m.in. przeciw Polsce, w meczu przegranym przez Amerykanów 1:3, ale to oni cieszyli się z awansu do 1/8 finału, a biało-czerwoni wracali do kraju. Ekipa USA dotarła do ćwierćfinału, a zatrzymali ją dopiero późniejsi mistrzowie globu - Niemcy.
Co ciekawe, w zespole Stanów Zjednoczonych grał wtedy też jego obecny trener Gregg Berhalter.
Choć w barwach „Strażaków” występowało później wielu znakomitych zawodników, jak choćby mistrz świata z 2014 roku Bastian Schweinsteiger czy ekscentryczny Meksykanin Cuauhtemoc Blanco, to na kolejnego piłkarza w mundialu drużyna z Chicago czekała do 2022 roku.
W lutym 2022 Fire trafili na pierwsze strony gazet po głośnym transferze reprezentanta Szwajcarii Xherdana Shaqiriego. Były zawodnik Bayernu Monachium, Interu Mediolan czy Liverpoolu miał wtedy status - podobnie będzie teraz z Lewandowskim - tzw. designated player (DP), czyli „zawodnika wyznaczonego”, którego zarobki i koszt transferu przekraczają odgórnie ustalony limit wynagrodzeń, tzw. salary cap.
Szwajcarski pomocnik zachwycał techniką, ale i walecznością. Był także specjalistą od pięknych goli, m.in. jego trafienie z Polską w Euro 2016 zostało uznane za najpiękniejszą bramkę turnieju. Na mundialu w Katarze został pierwszym zawodnikiem Fire, który strzelił gola w tej imprezie.
Lewandowski wystąpił w dwóch turniejach finałowych MŚ - w 2018 roku w Rosji i cztery lata później w Katarze. Rozegrał łącznie siedem spotkań i zdobył dwa gole. Trudno przypuszczać, żeby został kolejnym „Strażakiem” w tej imprezie, gdyż w 2030 roku będzie miał 42 lata. (PAP)

