Wielodniowe alerty objęły m.in. Nowy Jork, Waszyngton, Boston, Filadelfię i Chicago. Według AP oraz NWS w Bostonie i Filadelfii słupki rtęci przekroczą 38 stopni C, a w rejonie Nowego Jorku i Waszyngtonu zbliżą się do tej wartości.
Wysoka wilgotność sprawi, że temperatura odczuwalna wyniesie 43–46 C. Nad wschodem kraju utrzymuje się tzw. kopuła ciepła (heat dome). Synoptycy prognozują niemal codzienne burze, których największe nasilenie w rejonie Nowego Jorku i Waszyngtonu przypadnie na weekend.
Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani zaapelował o ostrożność.
– To, że przez kilka kolejnych dni temperatura może przekraczać 37,8 st. C, budzi ogromne obawy, ponieważ zagrożenie związane z upałem jest zbyt często lekceważone. To coś, czego nie możemy bagatelizować – ostrzegł burmistrz, którego cytuje AP.
W Nowym Jorku ogłoszono stan zagrożenia. Jak podała stacja NBC, uruchomiono centra chłodzenia i wysłano ponad 200 zespołów pomocowych. Podobne alerty wydały władze stanowe Nowego Jorku i New Jersey.
Skutki spiekoty są już widoczne – w stanie Nowy Jork awaria klimatyzacji w autobusie doprowadziła do przegrzań organizmu; część pasażerów hospitalizowano. Według Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) w 2024 r. w USA odnotowano dotychczas 2394 zgony powiązane z upałami.
Trudna pogoda krzyżuje plany organizatorów. W waszyngtońskim National Mall popołudniowe i wieczorne nawałnice mogą zakłócić przebieg wydarzeń między Kapitolem a Pomnikiem Lincolna. Z kolei w Richmond w stanie Wirginia całkowicie odwołano tradycyjny pokaz fajerwerków 4 Lipca, uznając, że stwarza on „niedopuszczalne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa”.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

