Niewiele brakowało, by wielki koncert, mający stanowić zwieńczenie obchodów 250. rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości w Filadelfii, zakończył się, jeszcze zanim na dobre się zaczął. Niedługo po planowym starcie imprezy zerwały się burze z piorunami, zmuszając organizatorów do wyproszenia dziesiątek tysięcy uczestników. Ostatecznie koncert wznowiono już po północy. Na scenie wystąpiły gwiazdy takie jak Seal, Will Smith, Kathy Sledge i zespół The Roots. Pokaz fajerwerków po koncercie zakończył się przed godz. 3. Mimo później pory na alei Franklin Parkway w centrum miasta bawiły się tysiące ludzi. Pokaz sztucznych ogni nie był aż tak huczny jak ten w Waszyngtonie, ale uczestnicy i tak byli zachwyceni.
- Warto było zaczekać. Jeśli jest coś, co wyróżnia nas jako Amerykanów, to to, że nie poddajemy się i lubimy wysadzać różne rzeczy w powietrze - powiedział jeden z mieszkańców, Sean.
Koncertowi, który odbywał się pod hasłem jedności - pokaz fajerwerków zakończył się na słowach piosenki Woody'ego Guthriego „ta ziemia jest stworzona dla mnie i dla ciebie” - towarzyszyły liczne wydarzenia i świętowanie w całym mieście.
Wcześniej, mimo upału, ok. 70 tys. Filadelfijczyków i przyjezdnych świętowało 250-lecie na miejscowym stadionie futbolowym, gdzie odbył się mecz 1/8 finału piłkarskich mistrzostw świata między Francją a Paragwajem. Choć nie była to - jak wielu początkowo liczyło - powtórka z historycznej batalii Amerykanów z Anglikami, kibice i tak tłumnie przybyli na stadion w barwach amerykańskiej flagi, a nawet w strojach z epoki. Mecz poprzedziła specjalna ceremonia, połączona z odśpiewaniem amerykańskiego hymnu, przelotem myśliwców nad stadionem i czerwono-biało-niebieskimi fajerwerkami.
- Komu kibicuję? Oczywiście Francji. W końcu to oni pomogli nam zdobyć niepodległość - powiedział PAP kibic przebrany za George'a Washingtona. - Nie mówiąc już o Mbappe - dodał, wskazując gwiazdę francuskiego zespołu.
Obchody zaczęły się w Filadelfii wcześnie rano od zakopania pod Independence Hall - budynkiem, w którym 4 lipca 1776 r. doszło do podpisania Deklaracji Niepodległości - specjalnej kapsuły czasu zawierającej przedmioty ze wszystkich stanów i terytoriów USA. Wśród nich znalazły się rozebrany na części iPhone, butelka Coca-Coli i wygenerowana przez chatbota AI prognoza, jak będzie wyglądała Kalifornia za 250 lat. To właśnie wtedy, 4 lipca 2276 r., ma zostać otwarta kapsuła.
- Przyszłam tu, bo choć nie lubię obecnej administracji (prezydenta Donalda Trumpa - PAP), to kocham ten kraj. Mam nadzieję, że będzie jeszcze istniał za 250 lat, że nie skończy jak Cesarstwo Rzymskie - powiedziała PAP Jacqueline z New Jersey, która na ceremonię przyjechała ubrana od stóp do głów w barwy amerykańskiej flagi, razem z papugą o imieniu Spike. - A jeśli to przeżyjemy, to mam nadzieję, że za 250 lat nie będziemy jakąś Koreą Północną - dodała.
Z okazji 250-lecia zapewniono darmowy wstęp do wszystkich muzeów w mieście. Jak powiedział PAP przedstawiciel Służby Parków Narodowych (NPS), pod względem liczby odwiedzających padły rekordy. W szczytowym momencie kolejka do Independence Hall ciągnęła się na niemal kilometr, a na wejście trzeba było czekać pięć godzin. Turyści odwiedzali też pomniejsze atrakcje, w tym Muzeum Tadeusza Kościuszki mieszczące się w niepozornym domu, w którym polski bohater narodowy mieszkał jako wygnaniec po klęsce powstania w Polsce.
- Nigdy więcej nie przejadę Mostem Kościuszki obojętnie - powiedziała PAP Jane, odnosząc się do nowojorskiego mostu łączącego Greenpoint na Brooklynie z Queens.
Obok celebracji w mieście odbywały się protesty. Kilkuset członków lewicowych organizacji zebrało się pod Independence Hall z czarnymi flagami oraz hasłami sprzeciwu wobec wojen, imperializmu i miliarderów. Przekonywali, że prawdziwy wróg nie jest w „Caracas czy Hawanie”, lecz w Białym Domu.
- Ojcowie Założyciele walczyli m.in. o prawo do dążenia do szczęścia. Nie widzę więc lepszego sposobu na uczczenie tej tradycji - powiedziała uczestniczka protestu Susan.
Z Filadelfii Oskar Górzyński (PAP)

