Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ

Wszystkie sobowtóry Putina

W styczniu 2026 roku sir Richard Dearlove, były szef brytyjskiego wywiadu MI6, udzielił wywiadu gazecie „The Sun”. Miał uspokajającą wiadomość dla tych, którzy martwią się o bezpieczeństwo Władimira Putina. Był przekonany, że rosyjski przywódca nie porusza się bez ochrony. Co więcej, sugerował, że Putin często w ogóle nie pojawia się tam, gdzie wydaje się być obecny.
Wszystkie sobowtóry Putina

Autor: ChatGPT/AI

Cztery lata wcześniej, krótko po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę, Putin wystąpił w rosyjskiej telewizji. Jego przemówienie trwało zaledwie kilka minut. Wyglądał wyjątkowo sztywno. Ręce trzymał na biurku niemal nieruchomo, a uwagę części obserwatorów przyciągnęły właśnie dłonie. Niektórzy internauci twierdzili, że wyglądały zbyt młodo, zbyt gładko i zbyt nienaturalnie jak na siedemdziesięcioletniego polityka. W sieci szybko pojawiły się porównania z wcześniejszymi nagraniami Putina. Zwolennicy teorii o sobowtórach przekonywali, że człowiek siedzący za biurkiem nie przypominał rosyjskiego przywódcy tak bardzo, jak powinien. Dla większości były to jedynie spekulacje. Dla innych – kolejny element większej układanki, której początki sięgały znacznie wcześniej.

 

Japońskie ślady

W 2024 roku japońska telewizja TBS postanowiła przyjrzeć się teorii sobowtórów przy użyciu sztucznej inteligencji. Dziennikarze wykorzystali system rozpoznawania twarzy oparty na AI i porównali setki zdjęć Putina pochodzących z publicznych wystąpień z ostatnich lat.

Wyniki wzbudziły duże zainteresowanie. W wielu przypadkach algorytmy wskazywały różnice większe niż można byłoby oczekiwać wyłącznie na skutek starzenia się, zmiany oświetlenia, mimiki czy kąta ustawienia kamery. Maszyna nie kierowała się intuicją ani wrażeniem. Analizowała konkretne parametry: odległości między oczami, kształt nosa, proporcje twarzy i dziesiątki innych cech biometrycznych.

Dziennikarze zwrócili uwagę na jeszcze jeden szczegół. W niektórych nagraniach komputer wykrywał różnice nie tylko w ogólnym wyglądzie, ale również w kształcie uszu, budowie szczęki i proporcjach dolnej części twarzy. Są to cechy uznawane przez specjalistów za bardziej wiarygodne niż fryzura, zarost, sposób uczesania czy wyraz twarzy. Według autorów reportażu część analizowanych materiałów odbiegała od wzorca bardziej, niż wynikałoby to z naturalnych zmian zachodzących wraz z wiekiem.

TBS opublikowała następnie materiał sugerujący, że teoria o wykorzystywaniu sobowtórów zasługuje na poważniejsze potraktowanie. Autorzy wskazywali, że analiza może sugerować obecność kilku różnych osób występujących publicznie jako Putin. Nie były to już wyłącznie domysły rozpowszechniane na forach i portalach społecznościowych, lecz wnioski zawodowych dziennikarzy korzystających z nowoczesnych narzędzi analitycznych.

 

Ukryte różnice

„W niektórych okolicznościach Putin na pewno używa sobowtórów” – twierdził Dearlove. To opinia człowieka, który przez lata kierował jedną z najważniejszych agencji wywiadowczych świata.

Podobne sugestie pojawiały się już wcześniej. W październiku 2022 roku generał Kyryło Budanow, szef ukraińskiego wywiadu wojskowego, stwierdził, że służby wiedzą o istnieniu co najmniej trzech sobowtórów Putina. Jego zdaniem mogło ich być więcej, choć nie wszystkich udało się zidentyfikować. Budanow dodał również sensacyjny szczegół: osoby te miały przejść operacje plastyczne, których celem było maksymalne upodobnienie ich do rosyjskiego przywódcy.

Takie zabiegi nie ograniczałyby się do drobnych korekt wyglądu. Wymagałyby zaawansowanych procedur chirurgicznych, a każda poważna operacja pozostawia ślady. Blizny mogą być niemal niewidoczne, lecz przy odpowiednim oświetleniu czasem da się je dostrzec. Zwolennicy teorii o sobowtórach zwracają uwagę, że osoby podejrzewane o zastępowanie Putina stosunkowo rzadko pokazywane są w bardzo bliskich zbliżeniach. Czy ma to związek z ewentualnymi operacjami? Nie wiadomo.

Każdy człowiek ma również własny język ciała – charakterystyczny sposób chodzenia, gestykulacji, siadania czy reagowania na otoczenie. Można go naśladować, ale trudno odtworzyć idealnie. Jeszcze większe znaczenie mają cechy biometryczne. Kształt uszu, proporcje oczu czy budowa twarzy mogą być częściowo modyfikowane chirurgicznie, lecz nie zawsze całkowicie.

Budanow utrzymywał, że zna różnice anatomiczne między Putinem a jego dublerami. Jeden z nich miał być nawet o kilka centymetrów wyższy od rosyjskiego przywódcy i rzekomo pojawił się podczas jednego ze spotkań z zagraniczną prasą. 

Według ukraińskiego generała różnice można było dostrzec także w głosie. Putin ma charakterystyczny sposób mówienia i specyficzną intonację będącą mieszanką wpływów Moskwy i Petersburga. Sobowtór może próbować ją naśladować, ale nie zawsze zrobi to perfekcyjnie.

 

Logika Kremla

Po co Putinowi sobowtóry? Dearlove wskazywał przede wszystkim na względy bezpieczeństwa. Rosyjski przywódca jest jednym z najlepiej chronionych ludzi na świecie, ale jednocześnie pozostaje jednym z najbardziej oczywistych celów potencjalnego zamachu.

Logika jest prosta. Jeśli Kreml dokładnie wie, gdzie znajduje się Putin, istnieje ryzyko, że podobną wiedzę zdobędą również przeciwnicy Rosji. A to mogłoby stworzyć okazję do ataku. W takiej sytuacji najbezpieczniej jest nie pojawiać się tam, gdzie można zostać zaatakowanym, i wysłać kogoś innego.

Zdaniem Dearlove’a sobowtóry nie uczestniczą w najważniejszych negocjacjach dyplomatycznych. Tam nie ma miejsca na pomyłkę. Rozmówcy obserwują reakcje, zadają szczegółowe pytania i dobrze znają swojego partnera. Inaczej wygląda sytuacja podczas wizyt w fabrykach, przejazdów limuzyną, ceremonii państwowych czy spacerów przed kamerami. W takich przypadkach liczy się przede wszystkim obraz. Niewiele osób ma możliwość podejść na tyle blisko, by zweryfikować tożsamość obserwowanej osoby. Są to również miejsca, które mogłyby stać się celem ewentualnego zamachu.

Budanow twierdził początkowo, że sobowtóry pojawiają się jedynie przy szczególnych okazjach. Dwa lata później mówił już o regularnej praktyce. Dearlove zauważał natomiast, że wraz z przedłużaniem się wojny na Ukrainie rosła potrzeba stosowania coraz bardziej zaawansowanych środków ochrony. Każdy kolejny miesiąc konfliktu oznaczał nowe zagrożenia i nowe wyzwania dla służb bezpieczeństwa. Jak ujął to krótko były szef MI6: „Kreml nauczył się, że widoczność równa się śmierci”.

Nie istnieją jednak publicznie dostępne dowody pozwalające określić, jak często sobowtóry miałyby zastępować Putina. Wypowiedzi Dearlove’a, raport TBS i deklaracje Budanowa tworzą narrację, która od lat powraca w dyskusjach o rosyjskim przywódcy.

Dla zwolenników tej teorii najważniejsze pytanie nie brzmi już: „Czy Putin używa sobowtórów?”, lecz: „Ile razy Putin nabrał świat?”. Ile razy człowiek widoczny w telewizji nie był prawdziwym Putinem? Kreml, oczywiście, milczy.

Joanna Tomaszewska


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama