Na początku nic nie zapowiadało takiego finału. Witos był uosobieniem spełnionego polskiego marzenia o awansie społecznym. Syn ubogiego chłopa z galicyjskich Wierzchosławic, który ukończył jedynie szkołę ludową, dzięki niezwykłemu talentowi, pracowitości i charyzmie wspiął się na sam szczyt życia publicznego. Dla milionów mieszkańców polskiej wsi stał się przykładem, że zwykły gospodarz może współdecydować o losach państwa.
Na szczycie
Trzykrotnie stawał na czele rządu, a w najtrudniejszym momencie wojny polsko-bolszewickiej objął funkcję premiera Rządu Obrony Narodowej. To właśnie wtedy, gdy ważyły się losy niepodległej Polski, potrafił zjednoczyć podzielone środowiska polityczne. W uznaniu tych zasług w 1921 roku otrzymał Order Orła Białego – najwyższe odznaczenie odrodzonej Rzeczypospolitej. Wydawało się, że jego miejsce w historii zostało przypieczętowane na zawsze.
Kluczem do dalszej jego historii okazał się przewrót majowy z 1926 roku. Zamach stanu przeprowadzony przez Józefa Piłsudskiego całkowicie zmienił układ sił w kraju. Piłsudski i jego zwolennicy przekonywali, że chcą uzdrowić państwo – stąd nazwa obozu sanacyjnego – lecz z biegiem lat ich rządy stawały się coraz bardziej autorytarne. Opozycja oskarżała władzę o łamanie konstytucji, ograniczanie swobód obywatelskich i podporządkowywanie sobie kolejnych instytucji państwa.
Witos znalazł się wśród najostrzejszych krytyków sanacji. Nie zamierzał pogodzić się z ograniczaniem roli parlamentu i rosnącą koncentracją władzy wokół Piłsudskiego. W 1929 roku współtworzył Centrolew – szeroką koalicję ugrupowań opozycyjnych, której celem było odsunięcie sanacji od władzy metodami parlamentarnymi. Dla rządzących był to sygnał alarmowy.
Polityczna zemsta
Jesienią 1930 roku do drzwi mieszkań liderów opozycji zapukali policjanci. Aresztowania przeprowadzono niemal jednocześnie. Nie zatrzymywano pospolitych przestępców, lecz byłych premierów, ministrów i przywódców największych partii politycznych. Wśród nich znalazł się także Wincenty Witos.
Wkrótce wszyscy trafili za mury twierdzy w Brześciu nad Bugiem. To właśnie tam rozpoczął się jeden z najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów w historii II Rzeczypospolitej.
Osadzeni wspominali później nocne przesłuchania, upokorzenia, bicie i nieustanną presję psychiczną. Władze wszystkiemu zaprzeczały, jednak sam fakt uwięzienia przywódców legalnej opozycji tuż przed wyborami wywołał ogromne poruszenie zarówno w kraju, jak i za granicą.
Po dwóch latach ruszył słynny proces brzeski. Oskarżonym zarzucono przygotowywanie zamachu stanu i próbę obalenia legalnych władz. Zarzut brzmiał niemal paradoksalnie. Ludzi, którzy chcieli odsunąć rząd drogą parlamentarną, oskarżano o planowanie przewrotu, choć zaledwie kilka lat wcześniej rzeczywisty zamach stanu przeprowadził właśnie obóz sanacyjny.
Proces od początku miał wymiar polityczny. Sala sądowa stała się areną starcia dwóch wizji Polski. Prokurator przedstawiał opozycję jako zagrożenie dla państwa. Oskarżeni odpowiadali, że jedynym ich „przestępstwem” była obrona demokracji i sprzeciw wobec autorytarnych tendencji nowych władz.
Wyrok zapadł 13 stycznia 1932 roku. Witos został skazany na półtora roku więzienia oraz – co miało ogromne znaczenie – utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych. To właśnie ta część wyroku automatycznie pociągała za sobą odebranie mu Orderu Orła Białego. Nie była potrzebna osobna decyzja prezydenta ani kapituły orderu. Wystarczyło prawomocne orzeczenie sądu.
Tak oto człowiek, który jeszcze niedawno symbolizował odrodzenie Polski, stał się jedynym kawalerem Orderu Orła Białego pozbawionym tego zaszczytu.
To jednak nie był koniec tej historii.
Przewrotność losu
Witos nie zamierzał czekać na więzienną celę. Obawiając się kolejnych represji, wyjechał do Czechosłowacji, gdzie spędził blisko trzy lata na emigracji. Mimo oddalenia od kraju pozostawał dla wielu Polaków symbolem oporu wobec autorytarnych rządów sanacji.
Los bywa jednak przewrotny. We wrześniu 1939 roku przygotował jeszcze jeden zaskakujący zwrot akcji.
Polska przegrywała kampanię obronną. Państwo rozpadało się pod ciosami dwóch agresorów, a wielu czołowych przedstawicieli sanacji opuszczało kraj przez granicę w Zaleszczykach. Tymczasem Witos postanowił wrócić do ojczyzny i pozostać na okupowanej ziemi.
Kilka tygodni później pierwszy prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie, Władysław Raczkiewicz, wydał dekret przywracający Witosowi wszystkie utracone prawa obywatelskie, tytuły honorowe oraz odznaczenia. Order Orła Białego wrócił do swojego właściciela. Był to nie tylko akt rehabilitacji jednego człowieka, lecz także symboliczne odrzucenie politycznego dziedzictwa procesu brzeskiego.
Końcowy werdykt
Ostateczny epilog tej historii nastąpił jednak dopiero po dziewięćdziesięciu latach. Przez dekady historycy spierali się, czy proces brzeski był zwykłym postępowaniem karnym, czy raczej pokazowym procesem politycznym, mającym złamać demokratyczną opozycję. W 2023 roku Sąd Najwyższy RP uniewinnił pośmiertnie Wincentego Witosa i pozostałych skazanych, uznając, że przypisywanego im przestępstwa w ogóle nie popełnili.
Historia zatoczyła pełne koło. Człowiekowi, któremu odebrano najwyższe polskie odznaczenie, zwrócono je jeszcze podczas wojny, a wiele lat później sąd ostatecznie oczyścił jego imię. Witos pozostał jedynym kawalerem Orderu Orła Białego, którego najpierw wykreślono z grona odznaczonych, a później do niego przywrócono.
Jego historia pokazuje, że nawet Order Orła Białego – symbol najwyższego uznania Rzeczypospolitej – nie zawsze był odporny na polityczne burze. Przypomina również, że wyroki wydawane w ogniu bieżącej walki politycznej z perspektywy czasu potrafią wybrzmiewać zupełnie inaczej. W przypadku Wincentego Witosa historia potrzebowała niemal stulecia, by wydać swój własny, ostateczny wyrok.
Monika Pawlak

