Jak poinformował w dokumencie sądowym obecny dyrektor wykonawczy ośrodka, nazwisko Trumpa zostało już usunięte.
W opinii trzech sędziów Sądu Apelacyjnego USA dla Dystryktu Kolumbii, prezydent nie wykazał, iż brak jego nazwiska spowodowałby „nieodwracalną szkodę” dla instytucji.
Spór prawny zainicjowała kongresmenka demokratyczna Joyce Beatty z Ohio występując przeciwko Trumpowi i zarządowi Kennedy Center.
– Dzisiejsze orzeczenie ponownie potwierdza, że działania administracji zmierzające do zmiany nazwy Kennedy Center były niezgodne z prawem (…) Administracja Trumpa musi to zaakceptować, przestrzegać prawa i usunąć plandeki – napisała Betty w oświadczeniu przesłanym radiu publicznemu NPR.
Prawnicy Trumpa argumentowali wcześniej, że usunięcie nazwiska – z budynku i materiałów cyfrowych – oznacza nieodwracalne straty czasu i pieniędzy. Sędziowie Patricia Millett, Robert Wilkins i Gregory Katsas stwierdzili jednak, że skoro nazwisko już usunięto, „wstrzymanie działań nie zapobiegłoby tym szkodom”.
Według Trumpa usunięcie jego nazwiska zaszkodzi przyszłym zbiórkom funduszy. Nie przekonało to sądu.
– Skarżący nie poparli tego twierdzenia żadnymi konkretnymi faktami ani dowodami. Przedstawiają jedynie gołosłowne zapewnienia dyrektora wykonawczego – oznajmili sędziowie.
Prowadzący sprawę sędzia Christopher R. Cooper nakazał ośrodkowi przedstawić do końca miesiąca sprawozdanie z działalności.
NPR zwraca uwagę, że w kalendarzu Kennedy Center widnieje obecnie niewiele wydarzeń – m.in. plenerowe pokazy filmowe, warsztaty dla dzieci i pięć lipcowych występów na Millennium Stage. Dawniej instytucja organizowała rocznie ponad 2000 różnych imprez.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

