W niedzielę pochodzące z Ukrainy jedenastolatki zostały zaatakowane przez mężczyznę podróżującego tym samym co one autobusem miejskim w Bielsku-Białej. Mężczyzna zwracał się do dziewczynek w sposób agresywny i pełen wulgaryzmów. Następnego dnia nagranie z zajścia obiegło sieć.
54-letni mężczyzna podejrzewany o ten atak został zatrzymany przez funkcjonariuszy policji w poniedziałek. Tego dnia rano zawiadomienie w tej sprawie złożył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Zajmie się nim żywiecka prokuratura.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej proszony na antenie Polsat News o komentarz, ocenił, że sytuacja ta jest absolutnie nieakceptowalna i nie da się usprawiedliwić tego ataku. - Mogę tylko wyrazić słowa potępienia dla tego typu aktów agresji. To, że pojawiają się napięcia w relacjach polsko-ukraińskich, wynikających z pewnych decyzji strony ukraińskiej, nie może i nie powinno przekładać się na funkcjonowanie, zwłaszcza kobiet i dzieci, które uciekły z Ukrainy - powiedział Przydacz.
Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha podziękował w wpisie na Facebooku polskim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo za szybką reakcję i zatrzymanie sprawcy ataku na ukraińskie nastolatki. Zaapelował też do „niektórych polskich polityków” o zakończenie „działań mających na celu rozniecanie nienawiści wobec Ukrainy i Ukraińców”.
Według Przydacza, reakcja Sybihy jako szefa MSZ Ukrainy jest całkowicie zrozumiała. - Natomiast nie przenosiłbym tego na sprawy natury politycznej i raczej apelowałbym do strony ukraińskiej, aby nie robiła wokół tego polityki - dodał.
- Apeluję do Polaków: to, że się nie zgadzamy z ukraińską władzą, (...) nie powinno przekładać się na zwykłych ludzi - podkreślił prezydencki minister. (PAP)

