Czekolada i maliny zawsze się kochają i tutaj też nie robią żadnych wyjątków. Jedno jest głębokie i konkretne, drugie świeże, lekko kwaśne i bardzo wakacyjne. Dzięki temu deser nie idzie w przesadną słodycz i nie męczy po dwóch kęsach. Wręcz przeciwnie, bardzo łatwo znaleźć się przy drugim kawałku.
Lubię w nim też to, że wygląda jak deser na specjalną okazję, a pasuje nawet do zwykłego leniwego popołudnia. Można go zrobić wieczorem, schować do lodówki i następnego dnia tylko czekać na dobry moment. Maliny robią cały letni klimat, a czekolada pilnuje, żeby było porządnie deserowo. I dokładnie o taki balans mi chodziło. Smacznego!
Składniki:
3½ szklanki serka wiejskiego (cottage cheese)
1 tabliczka gorzkiej czekolady
3½ łyżki gorzkiego kakao
½ szklanki cukru pudru (możesz zamienić na słodzik)
3 łyżki żelatyny
2 łyżeczki masła
½ szklanki mleka
1 szklanka malin
Czas przygotowania: 30 min
Czas tężenia: min. 4 godz., a najlepiej cała noc
Porcje: dla 4-6 osób
Żelatynę zalej niewielką ilością zimnej wody. Odstaw do napęcznienia. Rozpuść ją w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Ostudź.
Czekolady rozpuść z masłem i połową mleka w kąpieli wodnej lub w mikrofali.
Do blendera przełóż serek wiejski, kakao, cukier puder oraz pozostałe mleko. Zblenduj. Dodaj rozpuszczoną czekoladę oraz żelatynę i blenduj na wysokich obrotach przez ok. 30-60 sekund, aż masa będzie bardzo gładka i mocno napowietrzona.
Masę przelej do foremki wyłożonej folią spożywczą. Na wierzchu ułóż maliny (jeśli masa jest zbyt płynna, odczekaj chwilę, aż lekko zgęstnieje).
Wstaw do lodówki na całą noc do całkowitego stężenia.


