Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 23 lipca 2026 16:15

Czekoladowy sernik na zimno z malinami

Ten sernik wymyśliłam na taki dzień, kiedy bardzo chce się czekolady, ale absolutnie nie chce się odpalać piekarnika. Latem to dla mnie układ idealny. Jest chłodny, mocno kakaowy i ma w sobie maliny, czyli właściwie wszystko, czego trzeba do szczęścia. No dobrze, prawie wszystko, ale kawę można podać osobno.
Czekoladowy sernik na zimno z malinami

Autor: Kasia Marks

Czekolada i maliny zawsze się kochają i tutaj też nie robią żadnych wyjątków. Jedno jest głębokie i konkretne, drugie świeże, lekko kwaśne i bardzo wakacyjne. Dzięki temu deser nie idzie w przesadną słodycz i nie męczy po dwóch kęsach. Wręcz przeciwnie, bardzo łatwo znaleźć się przy drugim kawałku.
Lubię w nim też to, że wygląda jak deser na specjalną okazję, a pasuje nawet do zwykłego leniwego popołudnia. Można go zrobić wieczorem, schować do lodówki i następnego dnia tylko czekać na dobry moment. Maliny robią cały letni klimat, a czekolada pilnuje, żeby było porządnie deserowo. I dokładnie o taki balans mi chodziło. Smacznego!

Składniki:
3½ szklanki serka wiejskiego (cottage cheese)
1 tabliczka gorzkiej czekolady
3½ łyżki gorzkiego kakao
½ szklanki cukru pudru (możesz zamienić na słodzik)
3 łyżki żelatyny
2 łyżeczki masła
½ szklanki mleka
1 szklanka malin

Czas przygotowania: 30 min
Czas tężenia: min. 4 godz., a najlepiej cała noc
Porcje: dla 4-6 osób

Żelatynę zalej niewielką ilością zimnej wody. Odstaw do napęcznienia. Rozpuść ją w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Ostudź.
Czekolady rozpuść z masłem i połową mleka w kąpieli wodnej lub w mikrofali.
Do blendera przełóż serek wiejski, kakao, cukier puder oraz pozostałe mleko. Zblenduj. Dodaj rozpuszczoną czekoladę oraz żelatynę i blenduj na wysokich obrotach przez ok. 30-60 sekund, aż masa będzie bardzo gładka i mocno napowietrzona.
Masę przelej do foremki wyłożonej folią spożywczą. Na wierzchu ułóż maliny (jeśli masa jest zbyt płynna, odczekaj chwilę, aż lekko zgęstnieje).
Wstaw do lodówki na całą noc do całkowitego stężenia.


Kasia Marks

Gotowanie nie od razu stało się moją pasją. Byłam za to radosnym konsumentem pierogów babi Anieli. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie opakowanie ryżu i pierwsze kotlety ryżowe (okropne). Tak właśnie zaczęły się moje przygody kuchenne. Ziarno (także ryżu) zostało zasiane i od tamtej pory coraz częściej i coraz śmielej poczynałam sobie w kuchni. Przez lata upiekłam wiele ciast i ugotowałam wiele dań. Zakochałam się w kuchni Indii i basenu Morza Śródziemnego. Ale nadal pozostaję bliska polskiej, domowej kuchni, choć chyba moje pierogi nigdy nie dorównają tym babcinym. Na co dzień jestem mamą nastolatka i pracuję jako redaktor w serwisie internetowym.
Fot. arch. Kasi Marks

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama