Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 23 lipca 2026 16:23

Rosnące ceny diesla? Czas wziąć na warsztat nawyki kierowców

Sytuacja na rynku paliwowym znowu daje się wszystkim we znaki. Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie skutecznie blokują globalne łańcuchy dostaw, a ceny oleju napędowego wciąż trzymają się niebezpiecznie blisko historycznych szczytów. Obok kosztów pracowniczych, paliwo to największy pożeracz firmowych budżetów.
Rosnące ceny diesla? Czas wziąć na warsztat nawyki kierowców

Autor: Adobe Stock

W obliczu rosnących cen diesla wszyscy szukają oszczędności, ale prawda jest taka, że najwięksi gracze w branży nie szukają już cudownych dodatków do paliwa. Zamiast tego biorą pod lupę to, co ma bezpośredni wpływ na spalanie: człowieka za kółkiem oraz technologię, która go wspiera. Oto jak nowoczesne firmy transportowe w USA walczą z drożyzną na stacjach i dlaczego kluczem do sukcesu okazuje się połączenie sztucznej inteligencji, odpowiedniej edukacji i systemów premiowych.

Czytanie terenu, czyli sztuka operowania gazem

Każdy stary wyga wie, co to znaczy „czuć swoją ciężarówkę”. Rozumienie terenu, po którym się jedzie, potrafi zaoszczędzić wiele galonów drogocennego paliwa. Wie o tym doskonale Royal Jones, założyciel Mesilla Valley Transportation (MVT). Sam często powtarza, że jazda ciężarówką po pofałdowanym terenie ma przypominać jazdę kolejką górską (roller coasterem): kiedy jedziesz lekko z góry, odpuszczasz gaz i pozwalasz masie robić swoje. Z kolei przed podjazdem pod górę warto odrobinę rozpędzić zestaw wcześniej, żeby silnik nie musiał męczyć się i „pić” paliwa galonami na samym szczycie wzniesienia.

Problem w tym, że jedni kierowcy mają to we krwi i potrafią wyciągnąć 11 MPG z ciągnika, który średnio pali 9 MPG, a inni po prostu wciskają gaz i jadą. Aby wyrównać szanse i sprawić, by każdy kierowca jeździł jak mistrz oszczędzania, MVT zainwestowało w system Traxen iQ-Cruise. To inteligentny tempomat nowej generacji, który zastępuje fabryczny układ. System nie tylko utrzymuje prędkość, ale analizuje trasę na 3 do 5 mil do przodu! Korzystając z radarów, map 3D w wysokiej rozdzielczości oraz danych z GPS, wie wszystko o nachyleniu terenu, promieniach zakrętów, pogodzie, a nawet ciężarze ładunku. Na tej podstawie sam dobiera optymalną prędkość i dawkowanie mocy. Efekt? Auto jedzie płynnie, a zużycie ropy spada o ładnych kilka procent.

Liczby nie kłamią: prędkość i telematyka AI

Większość firm transportowych nie opiera się już na domysłach, ale na twardych danych. Dla przykładu firma Melton Truck Lines wysyła sygnał zapytania (ping) do modułu sterującego silnikiem (ECM) w każdym ciągniku co 5 minut. Wzór jest prosty: przejechane mile / kupione galony = realne MPG. Monitoring szybko wyłapuje dwa największe grzechy główne na drodze: nadmierną prędkość oraz nieuzasadniony bieg jałowy (idling).

Warto zapamiętać: Według danych American Trucking Associations (ATA), prowadzenie zestawu z prędkością 75 mph (ok. 120 km/h) zużywa aż o 27 proc. więcej paliwa niż jazda z prędkością 65 mph (ok. 105 km/h). Prawa fizyki są nieubłagane – opór powietrza robi swoje.

Z kolei dostawca telematyki Netradyne wykorzystuje sztuczną inteligencję (AI) do analizy 100 procent czasu jazdy. Ich system ocenia nawyki kierowców w ramach punktacji GreenZone Score. Początkowo chodziło tylko o bezpieczeństwo (mniej gwałtownych hamowań i ostrych przyspieszeń to mniej wypadków), ale szybko wyszło na jaw, że wysoki wynik w GreenZone idealnie pokrywa się z wyższym MPG. System w czasie rzeczywistym podpowiada kierowcy w kabinie, co zrobić, by jechać oszczędniej, a wyniki przekładają się bezpośrednio na cotygodniowe lub comiesięczne bonusy dla kierowców za oszczędność paliwa.

Biegi jałowe (Idling) i panika przed rozładowanym akumulatorem

Kolejną wielką dziurą w budżecie jest niepotrzebny idling. Analiza firmy Geotab, przeprowadzona na próbie 3 milionów ciężarówek między marcem 2025 a lutym 2026 roku, wykazała, że te pojazdy spędzają na biegu jałowym średnio aż 2,3 godziny dziennie! Firmy takie jak Geotab czy Motive (ze swoim systemem AI Coach) rozwijają obecnie funkcje rozróżniania idling dozwolonego/uzasadnionego (np. pauza w ekstremalnych temperaturach) od nierozsądnego (np. pracujący silnik podczas pauzy na papierosa).

Dlaczego kierowcy w ogóle zostawiają odpalony silnik? Często nie z lenistwa, ale ze strachu. Firma Clarios Connected Services zauważyła, że truckerzy odpalają silnik na noc z obawy, że klimatyzacja postojowa lub lodówka wyładują akumulatory i rano auto po prostu nie zapali.

Rozwiązaniem okazał się ich nowy system IdleLess. Urządzenie montowane na akumulatorach na bieżąco monitoruje poziom ich naładowania i wysyła alerty na tablet lub telefon kierowcy. System informuje dokładnie, kiedy poziom naładowania spada i trzeba na chwilę odpalić silnik, oraz – co ważniejsze – kiedy akumulatory są już na tyle doładowane, że można bezpiecznie zgasić jednostkę. Według danych Clarios, wyeliminowanie takiego „asekuracyjnego” idlingu ogranicza niepotrzebną pracę silnika aż o 60 proc., co przy dzisiejszych cenach diesla przynosi około 4 tys. dol. oszczędności rocznie na jednym pojeździe!

Walka z wysokimi cenami paliwa to nie zakazy i nakazy, ale edukacja, nowoczesna technologia i mądre systemy motywacyjne. Kiedy floty dają kierowcom do ręki odpowiednie narzędzia – od inteligentnych tempomatów po systemy monitorowania baterii – układ „win-win” jest oczywisty: przewoźnik oszczędza tysiące dolarów rocznie na każdym aucie, a kierowca wraca do domu z dumnym wynikiem i solidną premią paliwową w kieszeni.

Szerokiej i bezpiecznej drogi życzy All About Trucks & TransLab. 
We put Truckers first.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama