Fire, od kiedy rozgrywki zostały wznowione po mundialu doznali dwóch wyjazdowych porażek - 2:3 z Interem Miami i 1:3 z New York City FC. W debiucie niedawny zawodnik Barcelony grał do 63. minuty, a w drugim spotkaniu pojawił się na boisku od początku drugiej połowy. Według oficjalnych statystyk Polak oddał łącznie trzy strzały, a jego współczynnik tzw. goli oczekiwanych wyniósł 0,52.
W sobotę, kiedy miał okazję po raz pierwszy zagrać przed chicagowską publicznością na stadionie Soldier Field, Lewandowski znacząco poprawił swoje statystyki i pomógł drużynie przełamać złą passę.
W 20. minucie gry po zgraniu piłki głową przez Duńczyka Philipa Zinckernagela zaskoczył chorwackiego bramkarza Kristijana Kahlinę płaskim strzałem przy słupku tuż zza linii pola karnego. Wyrównał tym samym na 1:1, gdyż chwilę wcześniej Hiszpan Pep Biel dał prowadzenie gościom.
Decydująca dla losów spotkania okazała się 68. minuta, kiedy Lewandowski, po podaniu Fina Robina Loda, uprzedził obrońcę, nalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem rywali i z bliska nie dał mu szans na skuteczną interwencję.
< p>„Hej, za coś nazywa się go Robert LewanGOALski!” - podsumował klub Polaka we wpisach w mediach społecznościowych.Tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra Lewandowski został napomniany żółtą kartką za zagranie ręką.
Zespół Chicago Fire, po dziewiątym zwycięstwie w sezonie, jest na czwartym miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej z dorobkiem 29 punktów w 17 występach. Prowadzi Nashville SC, które zgromadziło 40 pkt w 18 spotkaniach, a „Strażaków” wyprzedzają jeszcze Inter Miami - 38 oraz New England Revolution - 30.
Kolejny mecz Lewandowski i jego drużyna rozegrają 16 sierpnia, kiedy podejmą Portland Timbers. (PAP)

