Ośrodek w Yorkville jest malowniczo położony nad rzeką Fox River i od 90 lat służy kolejnym pokoleniom Polonii jako miejsce wypoczynku, edukacji i pielęgnowania polskich tradycji. Zakończenie kolonii letnich, pomimo deszczowej pogody było pięknym dniem podsumowań pełnym radości i dumy z osiągnięć młodych kolonistów. Uroczystość rozpoczął bogaty program artystyczny przygotowany przez Małgorzatę Belcik – koordynatorkę czwartego i szóstego turnusu.
Publiczność z entuzjazmem oklaskiwała ekscytujące i dynamiczne układy taneczne urozmaicone widowiskowymi pokazami akrobatycznymi oraz występy słowno-muzyczne, podkreślające wokalne talenty młodych artystów. Każda sekwencja występu była dowodem wielkiego zaangażowania dzieci i młodzieży i została nagrodzona gorącymi brawami rodziców, opiekunów i zaproszonych gości. Wszyscy koloniści byli wspaniali, ale niektórzy wyróżnili się szczególnie, dlatego otrzymali dyplomy w kilkunastu różnych kategoriach, w tym ze sportu, z muzyki, za czysty pokój, czy piękny uśmiech. Jak na magiczne miejsce letnich wakacji przystało zostali wybrani Król Kolonii (Dominik Barcikowski) i Królowa (Emma Jakubczak).
Szczególnym powodem do radości dla organizatorów była obecność dzieci z Polski, z Warszawy i innych stanów, które aktywnie uczestniczyły we wszystkich zajęciach, szybko nawiązując przyjaźnie z rówieśnikami. Wspólne zabawy, warsztaty i występy pokazały, że język i kultura łączą młodych Polaków niezależnie od miejsca zamieszkania.
Agata Mścisz, sekretarz Ośrodka Młodzieżowego w Yorkville (Youth Camp Association Districts 12 and 13 PNA) oraz główny koordynator kolonii w Ośrodku Młodzieżowym w Yorkville była odpowiedzialna za: zarządzanie organizacją turnusów wakacyjnych, kierowanie zespołem i rekrutację, kontakt z rodzicami i szkołami polonijnymi, promocję aktywnego wypoczynku dzieci i młodzieży bez technologii. Żegnając kolonistów powiedziała, że największą wartością tych kolonii były dzieci – ich uśmiech i ciekawość świata.
– Oddajemy wam rodzice dzieci całe, zdrowe, lekko ubrudzone, trochę zmęczone, ale pełne dobrych wrażeń. Cieszymy się, że mogliśmy stworzyć im bezpieczne miejsce pełne inspiracji i dobrej zabawy – powiedziała koordynator Agata Mścisz.
Marzena Powała, prezes Ośrodka Młodzieżowego w Yorkville, podziękowała rodzicom za zaufanie i powierzenie dzieci pod opiekę kadrze ośrodka. Przypomniała, że ośrodek, który powstał 28 grudnia 1936 roku to wyjątkowe miejsce z 90-letnią tradycją. Celem jego utworzenia było zapewnienie dzieciom i młodzieży polskich emigrantów miejsca do letniego wypoczynku na łonie natury, z dala od zgiełku metropolii chicagowskiej.
Na terenie ośrodka, oprócz atrakcyjnych kolonii letnich organizowane są pikniki rodzinne, wydarzenia kulturalne, inscenizacje historyczne i koncerty. Tradycją stały się tu m.in. uroczyste obchody Bożego Ciała, dożynki, czy spotkania z okazji polskich świąt narodowych. Organizowane są także imprezy prywatne: wesela, urodziny, drobne zamknięte uroczystości.
Prezes Marzena Powała zapowiedziała, że 12 września w tym roku uroczystym balem będzie celebrowany jubileusz 90-lecia istnienia ośrodka, a 13 września również z tej okazji odbędzie się wielki piknik rodzinny.
Poleciła uwadze najbliższą imprezę organizowaną przez motocyklistów Przystanek Yorkville – 22, 23 sierpnia.
Małgorzata Belcik koordynatorka czwartego i szóstego turnusu kolonii PNA w Yorkville opowiedziała jak wyglądał dzień kolonisty, podkreślając ogromny rozwój uczestników podczas wspólnie spędzonych tygodni. Zwierzyła się, że na kolonie letnie do Yorkville jeździ od 10 lat, razem z córkami:15-letnią Emmą, 16-letnią Nelli i 18-letnią Julią.
– Najmłodsza Emma miała 5 lat, kiedy zaczęła jeździć na kolonie. W tym roku była ostatni raz jako kolonistka, a starsze Julia i Neli pracowały już jako opiekunki. Idą w ślady mamy – śmiejąc się opowiadała Małgorzata Belcik.
Zadaniem koordynatora turnusu było: organizowanie zajęć, zabaw dzieci, czuwanie nad bezpieczeństwem, dobra i miła atmosfera.
– Przed południem odbywały się zajęcia w czterech grupach. Koloniści mieli zajęcia sportowe, plastyczne, taneczne, ze śpiewu. Po lunchu był basen, obiad, godzina ciszy i odpoczynku. Następnie zajęcia sportowe. Wieczorami w zależności od dnia: dyskoteki, bardzo przez dzieci lubiane, ogniska ze skeczami, pokaz talentów – relacjonowała Małgorzata Belcik.
Nie kryli wzruszenia również rodzice, którzy z kolonii odbierali dzieci bogatsze o nowe doświadczenia, pewniejsze siebie i pełne pięknych wspomnień.
Małgorzata Pietras, mama 15-letniej Julii Rutkowski i 12-letneigo Jakuba Rutkowski wysłała swoje dzieci na letnie kolonie po raz trzeci.
– Mam dwójkę dzieci, które wysłałam na kolonie do Yorkville. Są już tutaj trzeci raz. (…) Mówią, że jedzenie jest przepyszne. Przyjaźnią się z wieloma dziećmi. (…) To jest wspaniała inicjatywa. (…) – mówiła jedna z mam.
Bardzo wymownie podsumowały letnie kolonie w Ameryce uczestniczki z Polski.
Dwunastoletnia Antonina Przepiórka przyleciała do Stanów Zjednoczonych na kolonie w Yorkville z Warszawy, z Polski. Była tu pierwszy raz. O fantastycznej formie wakacyjnego wypoczynku na koloniach letnich w ośrodku PNA Youth Camp w Yorkville jej tata dowiedział się od swego kolegi – Chicagowianina. Antonina najbardziej polubiła zajęcia na basenie, atrakcje pobliskiego parku wodnego i nowe koleżanki.
Zupełnie inaczej było w sytuacji sióstr Wawrzkiewicz: 8-letniej Alicji i młodszej o dwa lata Stefanii. Dziewczynki po przylocie do USA zostały zaskoczone wyjazdem na kolonie. Bardzo podobały im się zabawy przygotowane przez opiekunów, kino i pyszne smakołyki. Dziewczynki żałowały, że to już koniec i nie mogą się doczekać przyszłego roku.
Jednym z najbardziej interesujących wydarzeń tegorocznych kolonii szóstego, ostatniego turnusu był pierwszy w historii udział grupy karateków.
Ich zajęcia i pokazy spotkały się z ogromnym zainteresowaniem i zachwytem uczestników, natomiast karatecy byli oczarowani miejscem, gdzie dzieci spędzały wakacje.
Sensei Marek Ociesielski, utytułowany polsko-amerykański karateka stylu Kyokushin, niezwykle ceniony instruktor opowiedział o przeprowadzonych zajęciach karate i chwalił Yorkville.
– Byliśmy tu od soboty do soboty, 1 sierpnia. (…). Wczoraj mieliśmy egzamin na czarne pasy, na stopnie mistrzowskie Dan, które pozytywnie zdało 5 osób, pod czujnym okiem Shihana Piotra Sawickiego i Zbigniewa Golińskiego. Egzamin trwał 5 godzin. Gratuluję. Było to ukoronowanie wspólnej pracy. (…) Serdeczne polecam to świetne miejsce, godzinę jazdy od Chicago i zaraz rezerwuję kolejny rok w przyjemnej, polskiej atmosferze – opowiadał Sensei Marek Ociesielski, który przedstawił też towarzyszących mu karateków, podobnie jak on oczarowanych Yorkville, miejscem letnich kolonii.
Shihan (tytuł mistrza mistrzów) Zbigniew Goliński z Limanowej, z Polski wykonał szpagat i powiedział: – Jestem zafascynowany miejscem i myślę, że Sensei (Marek Ociesielski) jeszcze mnie tu zaprosi.
Shihan Piotr Sawicki dzięki Yorkville powrócił myślami do Polski. – Dużo fajnych wspomnień. Na obozie byłem razem z synem w roli prowadzącego zajęcia. Tu jest kawałek polskiej ziemi w Ameryce. Przeniosłem się w lata młodości i czułem się jak w Augustowie – wyznał.
Sensei Justin Riley LaBarre z Północnej Karoliny szczerze wyznał, że żałuje, że nie jest Polakiem.
Organizatorzy zapowiedzieli, że sukces tegorocznych pokazów sprawił, iż w przyszłości zajęcia karate na stałe mogą znaleźć się w programie kolonii.
Tegoroczne zakończenie wypoczynku było nie tylko podsumowaniem udanych wakacji, ale także pięknym świadectwem tego, jak od 90 lat polonijny ośrodek pozostaje miejscem, w którym młodzi ludzie rozwijają swoje talenty, budują przyjaźnie oraz wzmacniają więź z polską kulturą i tradycją.
Po ostatnim tańcu z rodzicami uczestnicy opuszczali ośrodek w Yorkville z uśmiechami, bagażem niezapomnianych wspomnień i obietnicą powrotu w przyszłym roku.
Tekst: Jola Plesiewicz
[email protected]
Zdjęcia: Dariusz Piłka

