Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
sobota, 8 sierpnia 2026 09:21
Piłka nożna

Chwieje się pozycja Infantino jako szefa FIFA

Powszechny opór środowiska piłkarskiego nie tylko doprowadził do porzucenia planów częściowej prywatyzacji imprez, z mistrzostwami świata na czele, ale też zachwiał pozycją Gianniego Infantino jako szefa FIFA. Odwróciło się od niego kilku sprzymierzeńców i doradców, a krytycy nabrali wiatru w żagle.
Chwieje się pozycja Infantino jako szefa FIFA
Szef FIFA Gianni Infantino

Autor: Tia Dufour / U.S. Department of Homeland Security.

56-letni Szwajcar o włoskich korzeniach kieruje światowym futbolem od 2016 roku. Doszedł do władzy dzięki splotowi korzystnych okoliczności, bo wybuchu afery korupcyjnej, która strąciła z piedestału jego rodaka Seppa Blattera i Francuza Michela Platiniego, który był szykowany na następnego prezydenta FIFA. Wtedy wybór działaczy padł na dotychczasowego sekretarza generalnego UEFA.

Infantino wygrał wybory na Nadzwyczajnym Kongresie, w 2019 roku umocnił swój mandat, a gdy w 2023 roku ponownie był zatwierdzany na stanowisko prezydenta FIFA przez aklamację, bo nikt nie rzucił mu wyborczej rękawicy, towarzyszył temu aplauz delegatów. - Wiem, że jest wielu, którzy mnie kochają, i wiem, że jest kilku, którzy mnie nienawidzą. Ale ja kocham was wszystkich – powiedział po decyzji przedstawicieli 211 krajowych federacji.

Ponowne wybory odbędą się - zgodnie ze statutem - w przyszłym roku. 18 marca 2027 podczas 77. Kongresu FIFA w marokańskim Rabacie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem Infantino, zostanie on wybrany na prezydenta na ostatnią czteroletnią kadencję.

Jednak ostatnie wydarzenia, których kulminacją był odrzucony przez środowisko wybitnie biznesowy projekt sprzedaży 20 procent praw do największych imprez, w tym mundialu, zachwiały pozycją Infantino. Choć po okresie wyciszenia odezwały się też głosy poparcia, m.in. z Afryki, Meksyku i Argentyny, a sam Szwajcar próbował spotkał się w Rabacie z przychylnymi sobie działaczami, to jednak głosy krytyki narastają, a od szefa odwraca się, albo przynajmniej dystansuje, część dotychczasowych współpracowników i doradców.

Na takie glosy zdobyli się m.in. znany francuski trener Arsene Wenger, a obecnie Dyrektor ds. Globalnego Rozwoju Piłki Nożnej FIFA oraz sekretarz generalny federacji Mattias Grafstroem, który miał wyrazić ubolewanie z powodu „serii smutnych i nagannych wydarzeń” i jak dodał, „jednostki przemijają, podobnie jak okresy niestabilności i niefortunne epizody, a instytucja, jej misja i odpowiedzialność za piłkę nożną wciąż obowiązują”.

Gdy propozycja Infantino ujrzała światło dzienne ze stanowiska zrezygnował „starszy doradca” Infantino Carlos Cordeiro. Były bankier inwestycyjny uznał projekt za „zły dla długoterminowej przyszłości futbolu”.

Na czele buntu stanęła jednak Europa i UEFA, która od jakiegoś czasu jest w opozycji wobec Infantino, sprzyjającemu bardziej innym kontynentom i wybieranemu dzięki głosom licznych, a teoretycznie mniej znaczących federacji. Wyrazem dezaprobaty wobec jego działań było ostre oświadczenie wobec tzw. afery Baloguna, kiedy FIFA w trakcie niedawnych mistrzostw świata pod naciskiem prezydenta USA Donalda Trumpa wstrzymała wykonanie kary wobec amerykańskiego piłkarza za czerwoną kartkę, a później nieobecność jej szefa Aleksandra Ceferina na finale mundialu.

Propozycja inwestycyjna pozwoliła jeszcze bardziej zjednoczyć się europejskim działaczom i po raz kolejny wyrazić oburzenie działaniami Infantino. Wycofanie się z tej inicjatywy europejska centrala przyjęła z zadowoleniem, ale to nie zamknęło sprawy. UEFA ogłosiła, że straciła zaufanie do władz FIFA i zagroziła podjęciem kroków prawnych, które miałyby wyjaśnić, jaki był prawdziwy cel i zakres działań urzędników światowej federacji. Wciąż obowiązywać ma też groźba bojkotu przez UEFA turniejów FIFA.

Z głosów krajowych związków o "wycofaniu poparcia" najdalej poszła Norwegia i szefowa tamtejszej federacji Lise Klaveness, która w piątek wprost wezwała Infantino do rezygnacji.

- Nie ma on zaufania instytucjonalnego niezbędnego do stabilnego zarządzania FIFA w obecnych czasach. Nie ma odwrotu. Międzynarodowa współpraca piłkarska jest w poważnych tarapatach i chcemy poprosić prezesa FIFA o rezygnację – powiedziała Klaveness.

Europa zyskała poparcie CONCACAF, czyli strefy Ameryki Północnej, Środkowej i Łacińskiej, która wezwała do „całkowitej przebudowy” systemu zarządzania FIFA, co również było wyrazem nieufności i niechęci wobec Infantino.

„Generał” Infantino zareagował zebraniem „wojska”, czyli spotkaniem najwyższych władz FIFA w Rabacie, do którego doszło w środku tygodnia. W komunikacie po nim jeszcze raz przeproszono za błędy, także komunikacyjne, związane z niedoszłą już propozycją dalszej komercjalizacji imprez, ale wskazano też na zasługi Infantino, „bez którego tegoroczne mistrzostwa świata nie byłyby tak udane, jak się okazały”.

Wybór Rabatu na miejsce spotkania był nieprzypadkowy, bo Szwajcar nadal cieszy się poparciem Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), która dała temu wyraz w oświadczeniu. „Komitet Wykonawczy CAF jednogłośnie potwierdził swoje poparcie dla prezydenta FIFA Gianniego Infantino i podziękował mu za wieloletnie wsparcie dla afrykańskiej piłki nożnej” - napisano.

I właśnie poparcie tych teoretycznie mniej znaczących, ale licznych mniejszych federacji jest nieustającym źródłem sukcesów wyborczych Infantino. To te kraje w głównej mierze muszą liczyć na dotacje światowej centrali, a w piłkarskiej demokracji, co włodarze FIFA od lat z lubością podkreślają, wszystkie 211 państw zrzeszonych mają jeden, równy głos.

Dlatego zamiast np. łagodzić napięcia i spory z futbolowymi gigantami, jak Francja, Hiszpania czy Anglia, Infantino łatwiej przekona do siebie delegatów z Bhutanu czy Vanuatu, który obecność na piłkarskiej mapie świata zależy praktycznie wyłącznie od dobrej woli szefa FIFA. W mundialowym cyklu 2023-26 federacje krajowe mogły liczyć na wsparcie lokalnych projektów rozwoju futbolu kwotą trzech milionów dolarów, czyli o milion większą niż we wcześniejszym czteroleciu. To niezauważalny drobiazg dla bogatych krajów z profesjonalnym piłkarstwem, ale olbrzymi i jednocześnie kluczowy zastrzyk finansowy dla małych państw. I to im miał głównie przynosić korzyści projekt sprzedaży udziałów w wielkich turniejach.

Przykład Vanuatu, zajmującego 160. miejsce w światowym rankingu i szóstego wśród krajów Oceanii, zwróciła uwagę agencja Reutera, gdyż szef lokalnego związku, Lambert Maltock, jako jeden z ośmiu wiceprzewodniczących zasiada w Radzie FIFA (d. Komitet Wykonawczy). FIFA przyznała temu wyspiarskiemu państwu, liczącemu ok. 340 tys. mieszkańców, grant rozwojowy w wysokości 4,15 mln USD na budowę stadionu na 6500 miejsc, który w stolicy - Port Vili - został ukończony w 2022 roku.

- Infantino przede wszystkim dał naszemu prezydentowi szansę na dołączenie do FIFA, a następnie, dzięki projektom rozwojowym, starał się rozwijać piłkę nożną – nie tylko w Vanuatu, ale we wszystkich krajach trzeciego świata. Otwiera więcej możliwości narodom takim, jak nasz, żeby zaistnieć, żeby się przebić. To ważne – uważa Briana Kaltaka, pierwszy profesjonalny gracz z Vanuatu, obrońca australijskiego Perth Glory.

Podobne znaczenie finansowe wsparcie FIFA odgrywa w wielu krajach Azji, Afryki, na Karaibach czy Pacyfiku, gdzie dzięki funduszom światowej federacji powstały boiska treningowe, siłownie, programy treningowe, itd.

Według krytyków jednak, ten model funkcjonowania sprawia, że FIFA władzę finansową zamienia na wpływy polityczne, utrudniając budowanie koalicji mającej na celu odsunięcie Infantino czy jakiegokolwiek innego prezydenta.

Jakie możliwości ma opozycja?

Do 18 listopada mogą się zgłaszać kandydaci w wyborach. Na razie, poza dotychczasowym sternikiem, nikt oficjalnie nie wyraził zainteresowania stanięciem w wyborcze szranki. Według nieoficjalnych informacji, podjęciem wyzwania mógłby być zainteresowany Victor Montagliani, kanadyjski biznesmen, który kieruje futbolem w strefie CONCACAF i jest jednym z wiceprezydentów FIFA.

Wchodzi też z urzędu w skład 37-osobowej Rady FIFA, która jest najważniejszym organem decyzyjnym między kongresami FIFA. Jeśli większość jej członków, czyli co najmniej 19, zgłosi stosowny wniosek może dojść do zwołania nadzwyczajnego posiedzenia, co powinno nastąpić w ciągu dwóch tygodni. Jednak odwołanie szefa organizacji przez ten organ jest niemożliwe.

Inną możliwością byłoby zwołanie Nadzwyczajnego Kongresu FIFA. Wymagałoby to poparcia jednej piątej głosów (43) ze wszystkich 211 federacji członkowskich FIFA. Taki kongres musiałby się odbyć w ciągu trzech miesięcy, a podczas obrad mógłby paść wniosek o wotum nieufności wobec Infantino, ale szanse powodzenia byłyby podobne jak w zwykłych wyborach.

Na rezygnację Infantino nie ma co liczyć.

- Jest pod ogromną presją, ale najwyraźniej nie rozważa dymisji. Będzie szukał wyjścia z sytuacji, a to kryzysowe spotkanie w Rabacie jest tego częścią. Czy to początek jego końca? Może tak być, ale nie musi. Infantino będzie walczył – powiedział niemieckiej agencji DPA Hans-Joachim Eckert, który w latach 2012-17 kierował izbą orzekającą Komisji Etyki FIFA. (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama