Do pierwszego incydentu doszło w poniedziałek, 10 sierpnia o 7 rano w kawiarni Dunkin’ przy Indianapolis Boulevard w miejscowości East Chicago przy granicy Indiany z Illinois. Świadkowie, cytowani przez Fox Chicago, relacjonowali, że stali w kolejce drive-thru, gdy nieoznakowany samochód zablokował przejazd, a następnie na miejsce dojechało kilka innych pojazdów.
Według świadków agenci otoczyli mężczyznę, który próbował uciec. Funkcjonariusze mieli skierować w jego stronę paralizator, a następnie powalili go na ziemię, zakuli w kajdanki i załadowali do samochodu. Nikt ze świadków nie wiedział, jaki status imigracyjny w kraju miał zatrzymany mężczyzna.
Do drugiego zatrzymania miało dojść w tym samym czasie na pobliskiej stacji benzynowej BP. Według świadków do dwóch mężczyzn podeszli federalni agenci. Jeden został zatrzymany; nie wiadomo, co stało się z drugim.
Lokalizacja drugiego incydentu wzbudziła dodatkowe obawy, ponieważ stacja benzynowa znajduje się naprzeciwko Benjamin Harrison Elementary School, a poniedziałek był pierwszym dniem nowego roku szkolnego. Według radnego East Chicago Roberta Garcii działania agentów widziały dzieci, rodzice i pracownicy szkoły.
Radny twierdzi, że działania związane z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych trwają w East Chicago od około półtora roku. Jak twierdzi, w ubiegłym roku odnotowano kilka zatrzymań. Latem aktywność agentów miała się zmniejszyć.
Garcia wcześniej przedstawił w Radzie Miasta propozycję, która miała uniemożliwić federalnym służbom imigracyjnym korzystanie z miejskich nieruchomości. Uchwała została jednak odrzucona. Po poniedziałkowych wydarzeniach radny uważa, że pomysł może ponownie trafić pod obrady.
Fox Chicago zwróciło się do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) z pytaniami dotyczącymi poniedziałkowych zatrzymań, lecz nie otrzymało jeszcze odpowiedzi.
Garcia powiedział, że próbuje uzyskać informacje od władz federalnych w sprawie tożsamości zatrzymanych i ich lokalizacji, aby rodziny mogły zostać powiadomione i otrzymać pomoc prawną.
Poniedziałkowe wydarzenia wywołały niepokój wśród części mieszkańców East Chicago. Świadkowie mówią o obawach związanych z wychodzeniem z domów, dojazdem do pracy czy odprowadzaniem dzieci do szkoły.
(jm)

