Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama POLONEZ
czwartek, 20 sierpnia 2026 10:34
Reklama KD Market

„NYT”: administracja Trumpa wysyła chronione dzikie mustangi do rzeźni

Dzikie mustangi są w USA pod ochroną i nie wolno ich zabijać, choć rządowe agencje mają prawo regulować ich populację. Administracja prezydenta Donalda Trumpa wykorzystuje jednak luki w przepisach, by sprzedawać te konie za bezcen i wysyłać je na rzeź - alarmuje w czwartek „New York Times”.
„NYT”: administracja Trumpa wysyła chronione dzikie mustangi do rzeźni

Autor: Adobe Stock

Mustangi są zaganiane śmigłowcami do zagród, a następnie przewożone ciężarówkami na dużych odległościach i odsprzedawane handlarzom bydła. Potem ślad po nich ginie. A ponieważ organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt podejrzewały, że mustangi trafiają na rzeź, nowojorski dziennik postanowił przebadać rządowe dokumenty, by ustalić, co naprawdę się z nimi dzieje.

Okazuje się, że nie tylko ostatnio, ale i przez cały miniony rok rządowa agencja odpowiedzialna za ochronę mustangów - Bureau of Land Management, wysyłała po cichu do handlarzy bydłem transporty koni, wykorzystując luki prawne, by omijać przepisy dotyczące ich ochrony. Konie były eksportowane żywe, np. do Kanady, ale docelowo na rzeź, bądź zabijane, a ich mięso sprzedawano za granicę - ustalił „NYT”.

Wyłapywanie mustangów i ich dostarczenie na rynek kosztuje rząd około 3 tys. dolarów od sztuki, ale sprzedawane są po 25 dol. za konia, toteż nabywców nie brakuje, a organizacje chroniące dzikie zwierzęta konstatują, że Bureau of Land Management zamiast opiekować się stadami subsydiuje ich rzeź - podkreśla dziennik.

Administracja Trumpa pozbywa się w ten sposób kłopotu; Bureau of Land Management ma obowiązek regulować liczebność dzikich stad, aby konie były w stanie się wyżywić, ale zamiast wykorzystywać takie sprawdzone metody jak podawanie koniom środków antykoncepcyjnych, czy organizowanie ich adopcji przez osoby prywatne lub organizacje pozarządowe, wysyła je do rzeźni, dopłacając do tego procederu.

Aby zatrzeć ślady, Bureau of Land Management zamieszcza na swych stronach zdjęcia nowych właścicieli „przytulających i całujących swe mustangi” - zauważa dziennik. (PAP)


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama