Lewandowski trafił do siatki w 69. minucie - z „jedenastki” podyktowanej po faulu właśnie na nim. W końcówce spotkania (83.) polski napastnik został zmieniony. Natomiast ponad godzinę (do 61. min) w ekipie Fire grał David Poreba, urodzony w Chicago i posiadający również polskie obywatelstwo.
Goście prowadzili już od czwartej minuty po trafieniu Puso Dithejane z Republiki Południowej Afryki, po podaniu właśnie Poreby.
Tuż przed końcem pierwszej połowy sędzia musiał jednak - zgodnie z obowiązującymi tam przepisami - przerwać zawody. Powodem była szalejąca w okolicy burza.
Przerwa w grze trwała bardzo długo, mecz wznowiono po upływie prawie dwóch godzin. W 52. minucie gospodarze wyrównali za sprawą Davida Brekalo, po asyście słynnego francuskiego napastnika Antoine'a Griezmanna, a ponad kwadrans później Lewandowski ustalił wynik.
Kapitan reprezentacji Polski, który po wygaśnięciu umowy z Barcelony jest od lipca piłkarzem Fire, ma na koncie trzy gole w MLS. Zaliczył też trafienie w meczu Leagues Cup - rozgrywkach z udziałem klubów amerykańsko-kanadyjskiej MLS oraz z Meksyku.
Chicago Fire - po trzecim z rzędu zwycięstwie w MLS (licząc Leagues Cup, sześć kolejnych wygranych) - jest na trzecim miejscu w tabeli Konferencji Wschodniej z dorobkiem 35 punktów w 19 występach. Prowadzi Nashville SC, które zgromadziło 46 pkt w 20 spotkaniach. Orlando zajmuje 10. lokatę - 21 pkt. (PAP)

