Kiedy w 2007 roku obraz „Airplanes” został sprzedany w domu aukcyjnym Christie’s w Nowym Jorku za 396 tysięcy dolarów, świat sztuki zrozumiał, że Wilhelm Sasnal przestał być jedynie obiecującym malarzem z Polski a stał się pełnoprawnym uczestnikiem globalnego rynku sztuki. Rok później kolejny rekord ustanowiło płótno „Girls Smoking (Anka, Dominika, Peraches)”, które osiągnęło cenę ponad 457 tysięcy dolarów. Dziś jego prace regularnie trafiają na aukcje Christie’s, Phillips i Sotheby’s, a na polskim rynku osiągają ceny od kilkudziesięciu tysięcy do blisko pół miliona dolarów. Reprezentuje go światowa galeria Hauser & Wirth współpracująca z największymi nazwiskami sztuki współczesnej.
Syn robotników
Wilhelm Sasnal spędził dzieciństwo w Mościcach, przemysłowej dzielnicy Tarnowa, gdzie urodził się 29 grudnia 1972 roku. Wychowywał się w typowej dla tego regionu rodzinie robotniczej o mocno zakorzenionym etosie pracy. Jego rodzice byli pracownikami dużych przedsiębiorstw państwowych – Zakładów Azotowych w Tarnowie – Mościcach oraz Energopolu.
Mały Wilhelm najwięcej czasu w dzieciństwie spędzał z babcią ze strony matki. To ona oprowadzała go po Tarnowie, pokazywała rodzinne fotografie i opowiadała o przodkach, w tym o dziadku tokarzu czy wcześniejszych pokoleniach wywodzących się z chłopów pańszczyźnianych. Dzięki spotkaniom i rozmowom z babcią przyszły artysta nabrał przekonania, że sztuka jest przestrzenią absolutnej wolności. To odkrycie zdefiniowało jego późniejsze powołanie malarskie.
Po ukończeniu tarnowskiego Zespołu Szkół Technicznych Sasnal rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, ale potem przeniósł się na Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, którą ukończył w 1999 roku dyplomem u profesora Leszka Misiaka.
Znak rozpoznawczy
Zanim jednak Wilhelm Sasnal stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów, był częścią zjawiska, które na przełomie lat 90. i 2000 zmieniło język polskiej sztuki współczesnej. Jeszcze w trakcie studiów na ASP poznał grupę artystów, z którymi do 1996 roku tworzył legendarną dziś grupę „Ładnie”. Obok Sasnala byli tam m.in. Marcin Maciejowski czy Rafał Bujnowski – twórcy, którzy wspólnie odrzucili patos i akademicką powagę, wprowadzając do malarstwa język codzienności, ironii i popkultury.
Już wtedy Sasnal wyróżniał się oszczędnością środków i charakterystycznym chłodnym dystansem. Malował sceny z gazet, kadry filmowe, obrazy inspirowane muzyką i codziennymi obserwacjami. Już w jego wczesnych pracach widoczne było to, co później stało się jego znakiem rozpoznawczym: napięcie między prywatnym doświadczeniem a zbiorową pamięcią wizualną.
Pierwsze wystawy grupy odbyły się w Krakowie, m.in. w Galerii Zderzak. Tam malarz po raz pierwszy zwrócił uwagę krytyków i kolekcjonerów. Przełom nastąpił na początku lat 2000, kiedy Sasnal zaczął funkcjonować już jako artysta indywidualny. Jego prace zaczęły trafiać do ważnych instytucji i galerii w Polsce oraz za granicą, które otworzyły mu drogę do globalnego rynku sztuki. Jego nazwisko zaczęło być pożądane.
Najwyższe wyróżnienie
W lipcu tego roku Wilhelm Sasnal został ogłoszony laureatem prestiżowej Nagrody Rubensa (Rubenspreis). Jest pierwszym Polakiem, który ją otrzymał. Ceremonię wręczenia zaplanowano na listopad 2027 roku. Laureat otrzyma 25 tysięcy euro, a jego twórczości zostaną poświęcone monograficzna publikacja oraz duża wystawa muzealna. Rubenspreis jest przyznawany co pięć lat i uchodzi za jedno z najważniejszych europejskich wyróżnień dla malarzy. Dla Sasnala to szczególnie znaczący sukces w dotychczasowej karierze, porównywany rangą do Nagrody Vincenta van Gogha, którą otrzymał w 2006 roku.
Sasnal otrzymał Rubenpreis za całokształt twórczości malarskiej oraz za mistrzowskie łączenie osobistych i historycznych doświadczeń z uniwersalną refleksją o świecie. W uzasadnieniu jury zaznaczyło również, że w ostatnich latach artysta podejmował tematy o silnym wydźwięku politycznym i historycznym, malując m.in. obrazy odnoszące się do zniszczeń w Strefie Gazy, infrastruktury nuklearnej w Iranie, a także prace dotyczące pamięci o Zagładzie i polskiego krajobrazu.
Nagroda przyznawana jest od 1957 roku, przez niemieckie miasto Siegen, gdzie urodził się Peter Paul Rubens. Wśród dotychczasowych laureatów znaleźli się tak uznani twórcy jak: Francis Bacon, Gerhard Richter, Bridget Riley, Miriam Cahn czy Sigmar Polke.
Sasnal filmowiec
Jego żoną jest Anna Sasnal, reżyserka i scenarzystka, z którą tworzą wspólne dzieła. Ich debiutem był film „Z daleka widok jest piękny”, a najsłynniejszym projektem jest „Huba” z 2013 roku. Film zaprezentowano na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto. Później pokazywany był na festiwalach w Nowym Jorku, Buenos Aires i Hongkongu.
Najnowsze dzieło Sasnalów (z 2025 roku) to „Człowiek do wszystkiego”. Oboje przyznają, że praca nad tym projektem nie była łatwa. Bywało, że kłócili się przy ekipie. O to, kiedy zacząć albo skończyć ujęcie, ale i o wiele innych spraw technicznych. Po jednej z kłótni przez dwa tygodnie nie odzywali się do siebie, jednocześnie pracując nad filmem. Rozmawiali przez posłańców: „powiedz Ance”, „przekaż Wilhelmowi”. W końcu zrozumieli: projekt musi mieć kierownika, który będzie nadawać sens i kierunek działaniom na planie. „Przedefiniowaliśmy naszą pracę – ja jestem spiritus movens mojego filmu, a Anka swojego” – wyjaśnia Wilhelm, dodając od razu, że wciąż zapraszają się nawzajem do współpracy.
34 lata razem
Sasnalowie poznali się mając po 17 lat, a rok później mieszkali już ze sobą. Choć zainteresowania ich nie były identyczne, kształtowały się wspólnie. „Przeszliśmy pewien rodzaj domowej edukacji, która była chyba ważniejsza niż ta szkolna. I właśnie do tego możemy się dziś odnosić – do naszego wspólnego uczenia się świata i o świecie” – mówią zgodnie Anna i Wilhelm.
Rzadko się rozstają na dłużej niż jeden czy dwa dni. I wciąż są sobą zachwyceni. „Czy mogłoby być inaczej?” – pyta retorycznie Anna na łamach magazynu „Pani”. „Zachwyt rozumiany jako pewien rodzaj napięcia między ludźmi nie może zniknąć. Może się zmienić – na przykład w zachwyt nad światem, co też jest powodem do dyskusji i wymiany wrażeń. A rozmowy są dla nas niezwykle ważne” – podkreśla scenarzystka.
„Jest nam łatwiej dzielić te wszystkie zachwyty, dlatego że mamy podobną wrażliwość. Można powiedzieć, że w dużej mierze wychowaliśmy się razem” – dopowiada Wilhelm.
Sasnalowie mają dwójkę dzieci, 26-letniego Kacpra i 16-letnią Ritę. Malarz jest ojcem opierającym kontakt z dziećmi na partnerstwie i spokoju, a motywy rodzinne i relacje z dziećmi subtelnie przenikają do jego twórczości malarskiej oraz filmowej.
Zdystansowany i zasadniczy
Niewielu polskich artystów współczesnych zbudowało markę o równie globalnym zasięgu co Sasnal. I choć jego prace warte są setki tysięcy dolarów, on sam pozostaje niemal niewidoczny w przestrzeni medialnej. Nie bywa na celebryckich bankietach, rzadko udziela wywiadów i mieszka z dala od centrum wydarzeń.
Kiedy jednak artysta czemuś się sprzeciwia – jego głos jest stanowczy i wyraźny. W 2009 roku zbojkotował rozdanie Gwarancji Kultury, nagród przyznawanych przez TVP Kultura. Stwierdził wówczas: „Brzydzę się ludźmi, którzy dyskryminują innych ze względu na orientację seksualną, pochodzenie czy kolor skóry. Brzydzę się kimś, kto nie brzydzi się faszyzmem – to dla mnie pryncypialne”.
Sasnal wyróżnia się konsekwencją i tym, że nie ulega chwilowym modom. Sam powiedział, że malowanie jest dla niego sposobem myślenia o świecie. To sprawia, że jego twórczość jest wciąż aktualna.
Małgorzata Matuszewska

