Na konferencji w kurorcie w górach Grand Teton Warsh wygłosił przemówienie określone przez komentatorów jako „jastrzębie”, tj. sygnalizujące bardziej restrykcyjną politykę pieniężną i możliwe podniesienie stóp procentowych, wbrew oczekiwaniom prezydenta Donalda Trumpa.
Szef Fed określił stan gospodarki jako dobry, podkreślając świetne wyniki finansowe firm i sytuację na rynku pracy będącą blisko pełnego zatrudnienia.
Wobec tego Warsh zapowiedział, że biorąc pod uwagę „podwójny mandat” banku centralnego - walkę z bezrobociem i walkę z inflacją - skupi się na tym drugim. Zapowiedział, że nie zrezygnuje z 2 proc. celu inflacyjnego i przyznał, że choć dokonano postępów w ograniczeniu wzrostu cen, to postępy te były ostatnio „umiarkowane”, a dane dają powody do pewnych obaw. Obiecał jednak, że zapewni stabilność cen.
Przemówienie Warsha było wyczekiwane z zainteresowaniem po tym, jak jego ostatnie wystąpienie na konferencji prasowej spotkało się z dużą krytyką. Warsh unikał wówczas odpowiedzi na większość pytań, odmawiając m.in. uzasadnienia podjętych przez siebie decyzji w sprawie pozostawienia stóp procentowych bez zmian. Negatywnie zareagowały wówczas rynki.
W piątek nowy szef banku centralnego dał jasny sygnał skupienia się na walce z inflacją, lecz zapowiedział, że konsekwentnie nie będzie zapowiadał przyszłych ruchów Fed, bo - jak zaznaczył - takie prognozy nie powinny być dla inwestorów głównym wskaźnikiem tego, jak inwestować.
W piątek Wall Street zareagowało dość pozytywnie na wystąpienie Warsha, lecz umiarkowanie wzrosło też oprocentowanie amerykańskich obligacji, co jest zmartwieniem administracji Trumpa w ostatnich tygodniach.
Coroczne sympozjum w Jackson Hole w stanie Wyoming organizowane przez bank Rezerwy Federalnej w Kansas City jest jedną z najważniejszych konferencji ekonomicznych. W imprezie udział biorą ekonomiści i bankierzy z całego świata, w tym m.in. w tym roku szef NBP Adam Glapiński.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

