Mianowanie Hegsetha szefem Pentagonu było w oczywisty sposób ryzykownym wyborem - ocenia Tom Nichols. Ten gospodarz porannych programów telewizji Fox, pozbawiony istotnego doświadczenia w obszarze bezpieczeństwa narodowego, nigdy nie miał właściwych kwalifikacji do objęcia tego urzędu, a prezydent USA Donald Trump wybrał go przede wszystkim ze względu na jego lojalność - podkreśla.
„Teraz widać, jaka jest cena tego ryzykownego zagrania. Pentagon pędzi w kierunku miejsca, w którym wypadnie z torów, pod rządami sekretarza obrony, który wyrzuca lub zmusza do odejścia oficerów i pracowników cywilnych (...) nie dlatego, że są niekompetentni, ale dlatego, że jego zdaniem nie są wobec niego wystarczająco lojalni” - ostrzega autor.
Źródło znające szczegóły sytuacji, która skłoniła Driscolla do odejścia, powiedziała dziennikarzom „The Atlantic”, że zwrócił się on do administracji Trumpa z powodu „zaniepokojenia przebiegiem transformacji armii i jej gotowością, a także tym, że Hegseth blokuje podejmowane w tym celu kroki, zwalniając odpowiedzialnych za nie generałów”. Nichols wyjaśnia, że w języku waszyngtońskiej polityki oznacza to po prostu, iż Driscoll zwrócił się do Trumpa ze skargą na Hegsetha, a prezydent stanął po stronie sekretarza.
Problemy, które niepokoiły Driscolla, to więcej niż kwestia modernizacji armii - to fakt, że Hegseth podejmuje fatalne z punktu widzenia obronności USA decyzje, ignoruje opinie doświadczonych generałów, podsuwa Trumpowi takie rozwiązania, jakich on oczekuje, i zwalnia ludzi kompetentnych, wystarczająco przygotowanych do zarządzania Pentagonem - wylicza publicysta.
Podkreśla, że ludzie stojący na czele resortu muszą mieć wiedzę o jego ekonomii, naturze sojuszów USA, polityce Kongresu i rządu oraz bardzo wielu innych kwestiach, o których obecny szef Pentagonu nie ma pojęcia i którymi nie zawraca sobie głowy.
To Hegseth doradzał Trumpowi atak na Iran, podczas gdy wysokiej rangi członkowie gabinetu i szefowie agencji byli mu przeciwni. Potem to on przedstawiał prezydentowi wybieloną wersję wydarzeń na tej wojnie, ukrywając skalę problemów wynikających ze skuteczności irańskich ataków, byle tylko „pozostać w łaskach Trumpa” - relacjonuje autor.
Gdy „Washington Post” opublikował niedawno opinie wielu wysokiej rangi dowódców wojskowych, ostrzegających, że USA nie są w stanie długo prowadzić wojny z Iranem z tą samą intensywnością, Hegseth po prostu wysłał swe służby prasowe, by zaatakowały dziennik za podanie jednocześnie „fałszywej” i „groźnej” informacji. W weekend okazało się, że Pentagon zatrudnił ponadto płatnych influencerów - podkreśla Nichols.
Zauważa zarazem, że Hegseth prowadzi politykę polegającą na przesuwaniu aktywów amerykańskich sił zbrojnych na front na Bliskim Wschodzie, co naraża USA na zagrożenia ze strony Rosji i Chin. Nie odciąga to jednak uwagi ministra obrony od jego priorytetu, jakim jest urządzenie Pentagonu w ten sposób, by składał się wyłącznie z lojalistów.
„Rezultat jest taki, że USA przegrywają wojnę z trzeciorzędną bliskowschodnią potęgą. Rosjanie tymczasem nadal demolują Europę i planują rzeczy tak niebezpieczne, że dyrektor CIA musiał polecieć do Moskwy, by przestrzec Kreml” - konkluduje autor.(PAP)

