Koperta zaadresowana do skarbnik powiatu Cook Marii Pappas trafiła do biura przy 118 N. Clark St. Została otwarta przez pracownika sortowni poczty na pierwszym piętrze budynku. Mężczyzna natychmiast umieścił ją w plastikowej torbie i zaniósł na górę.
„To przerażające. W całym budynku ogłoszono najwyższy stan alarmowy” – powiedziała Pappas w rozmowie z „Chicago Sun-Times”.
Strażacy zostali wezwani o godzinie 10:25 a.m. w czwartek, 15 października, w związku z alarmem dotyczącym potencjalnie niebezpiecznej substancji. Interwencja policji i straży pożarnej trwała około 45 minut. Nikt nie odniósł obrażeń.
Skarbnik Pappas pochwaliła pracownika, który znalazł przesyłkę i szybko zareagował. „To rozsądny człowiek. Zasługuje na podwyżkę” – powiedziała.
Pappas podkreśliła, że podobne incydenty traktowane są bardzo poważnie przez służby federalne, w tym FBI.
„Nie mogę żyć w ciągłym strachu, bo inaczej nie byłabym w stanie rano wstać z łóżka” – stwierdziła Pappas. Dodała, że podobna sytuacja może wydarzyć się wszędzie.
(tos)

