Jak podała CBS News, Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Dziewiątego Okręgu orzekł stosunkiem głosów 2 do 1, że nie ma jurysdykcji do rozpatrzenia sprawy i uwzględnił wniosek głównego urzędnika wyborczego hrabstwa Los Angeles o oddalenie apelacji. Sędziowie Mark Bennett i Gabriel Sanchez uznali, że rząd federalny nie dał sądowi niższej instancji „wystarczającej możliwości” rozpoznania wniosku o zastosowanie środków tymczasowych.
Sąd uznał, że okoliczności uzasadniające jego pilną interwencję, przynajmniej częściowo stworzył sam rząd federalny. Administracja zwlekała bowiem m.in. z wniesieniem pozwu oraz wystąpiła o pilne działania dopiero po rozpoczęciu przez Kalifornię przetwarzania kart do głosowania.
Bennett, nominowany przez prezydenta USA Donalda Trumpa, napisał w opinii, że nawet przy merytorycznym rozpoznaniu sprawy odrzuciłby żądanie nakazujące odłożenie na bok głosów, które mogły zostać oddane przez osoby nieuprawnione.
Odrębną opinię zgłosił sędzia Patrick Bumatay, też nominowany przez Trumpa. Argumentował, że rząd federalny ma „suwerenny interes” w ochronie wyborów federalnych i zapewnieniu, by głosy osób, które nie są obywatelami USA, nie wpłynęły na wyniki wyborów.
CBS News podkreśliła, że spór dotyczy listy ponad 20 tys. zarejestrowanych wyborców, których administracja Trumpa uznała za potencjalnie niebędących obywatelami USA.
DOJ zarzuca władzom Kalifornii brak współpracy przy identyfikowaniu takich osób i domaga się odsunięcia przesłanych przez nie kart oraz przeprowadzenia dodatkowej weryfikacji przed liczeniem głosów.
Władze Kalifornii oraz hrabstwa Los Angeles kwestionują metodologię wykorzystaną przez administrację Trumpa. W opinii urzędników federalnych dane wyborców są porównywane z zawartymi w bazach resortu bezpieczeństwa wewnętrznego, rejestrach rządowymi i danych Administracji Ubezpieczeń Społecznych. Kalifornia podkreśla jednak, że pozew nie zawiera zarzutów, jakoby wskazane osoby faktycznie oddały nielegalne głosy.
Prezydent od miesięcy zabiega o zaostrzenie federalnych regulacji wyborczych, w tym o wprowadzenie wymogu przedstawienia dowodu obywatelstwa przy rejestracji wyborców. Wielokrotnie twierdził też, że do głosowania w wyborach federalnych zarejestrowane są setki tysięcy obcokrajowców, w tym ponad 190 tys. w Kalifornii.
Zarówno prawo federalne, jak i kalifornijskie zakazuje udziału w wyborach federalnych osobom, które nie są obywatelami USA.
Resort sprawiedliwości może jeszcze zwrócić się o ponowne rozpatrzenie sprawy do sądu Dziewiątego Okręgu w pełnym składzie.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

