Docenienie Bońka i Deyny związane było bezpośrednio z sukcesami reprezentacji Polski. Kapitan biało-czerwonych zajął trzecie miejsce w ankiecie francuskiego magazynu w 1974 roku i odpowiadało ono miejscu, jakie drużyna trenera Kazimierza Górskiego zajęła w mistrzostwach świata w RFN.
Ówczesnego zawodnika Legii Warszawa wyprzedziły największe wówczas gwiazdy europejskiej piłki nożnej, bo wtedy do nich ograniczało się głosowanie - Holender Johan Cruyff i Niemiec Franz Beckenbauer.
Podobnie jak z Deyną było w 1982 roku z Bońkiem, który również miał olbrzymi wkład w trzecią lokatę polskich piłkarzy na mundialu w Hiszpanii i tam tak naprawdę rozbłysła jego gwiazda, choć już przed turniejem podpisał kontrakt z Juventusem Turyn.
Boniek także zajął trzecią pozycję, ale z niewielką stratą do drugiego Francuza Alaina Giresse'a. Bezapelacyjnym zwycięzcą został król strzelców MŚ i gwiazdor zwycięskiej drużyny włoskiej Paolo Rossi.
Później w polskim futbolu nastąpiła „era Lewandowskiego”, który swoje osiągnięcia zawdzięczał głównie sukcesom klubowym, ale w plebiscycie „France Football” szczęścia nie miał.
W 2015 roku zajął czwarte miejsce, w 2019 był ósmy. W pandemicznym roku 2020 polski napastnik poprowadził Bayern Monachium do triumfu w Lidze Mistrzów i został królem strzelców tych rozgrywek, co - m.in. wobec przełożenia mistrzostw Europy - czyniło go głównym kandydatem do zdobycia Złotej Piłki. Francuscy organizatorzy, tłumacząc się covidowymi perturbacjami i wstrzymaniem niektórych rozgrywek, zdecydowali się odwołać głosowanie i nie przyznali nagrody.
Rok później „Lewy” nie zwalniał tempa. Wywalczył z Bayernem Monachium mistrzostwo Niemiec, został m.in. królem strzelców Bundesligi - z dorobkiem 41 goli, czym poprawił rekord słynnego Gerda Muellera, a także zapewnił sobie Złoty But, czyli nagrodę dla najskuteczniejszego piłkarza lig europejskich. W ankiecie „France Football” o 33 punkty (580:613) lepszy od niego okazał się Argentyńczyk Lionel Messi, który triumfował po raz siódmy.
Od 2018 roku organizatorzy plebiscytu rozszerzyli go na futbol kobiecy. Pierwszą laureatką Ballon d'Or Feminin została Norweżka Ada Hegerberg.
Pajor od lat należy do czołowych piłkarek globu, ale na dobre wśród najlepszych zagościła przed rokiem, kiedy zajęła ósmą lokatę.
W tym roku 29-latka z Barcelony zdobyła łącznie cztery klubowe trofea, na czele z długo wyczekiwanym zwycięstwem w Lidze Mistrzów i przy okazji najlepszym dorobkiem strzeleckim (11 goli). W całym zeszłym sezonie w klubie i reprezentacji Polski rozegrała łącznie 46 meczów, zdobyła 34 bramki i zaliczyła osiem asyst.
W głosowaniu ekspertów wyżej oceniono tylko jej niedawną koleżankę z klubu, a obecnie zawodniczkę London City Lionesses, Alexię Putellas.
Podobnie jak w przypadku Lewandowskiego zbyt niskie notowania drużyny narodowej mogą uniemożliwić jej sięgnięcie kiedykolwiek po tę prestiżową nagrodę. (PAP)

