Ekstraklasa piłkarska - Lech rozgromiony w Gliwicach. Zwycięska passa Pogoni
- 02/15/2019 09:59 PM
W piątkowych meczach ekstrasy piłkarskiej Piast Gliwice rozgromił Lecha Poznań 4:0, a Pogoń Szczecin wygrała ósmy mecz z rzędu na własnym stadionie, pokonując Górnika Zabrze 3:1.
Piast i Lech, prowadzone przez byłych selekcjonerów Waldemara Fornalika i Adama Nawałkę, zaczęły rundę wiosenną od porażek po 1:2, więc piątkowe spotkanie było dla nich okazją do rehabilitacji.
W pierwszej połowie długo trwały "piłkarskie szachy" i czekanie na błąd defensywy rywala. Pierwsi popełnili go w 20. minucie poznaniacy. Po centrze Szkota Toma Hateleya w polu karnym gości główkował Hiszpan Jorge Felix, a bramkarza Jasmina Burica uratował słupek.
Bardzo podobna sytuacja miała miejsce 11 minut później. Dośrodkował Martin Konczkowski, obrońcy "Kolejorza" nie upilnowali Piotra Parzyszka, który z bliska głową zapewnił miejscowym prowadzenie.
Zespół Nawałki w pierwszej połowie nie stworzył zagrożenia pod gliwicką bramką i schodził na przerwę przegrywając. Drugą część także lepiej zaczęli gospodarze - najpierw piłka po uderzeniu Parzyszka i rykoszecie przeleciała obok słupka, a po chwili Buric obronił strzał Aleksandara Sedlara z kilku metrów.
W 53. minucie doszło do ogromnego zamieszania przed bramką Lecha, Burica próbował pokonać Parzyszek, wreszcie do siatki trafił Felix. Sędzia po analizie wideo uznał gola.
Bramką mogła się zakończyć także następna akcja Piasta, którą zwieńczył strzałem w słupek Joel Valencia.
Trener gości dokonał dwóch zmian, wpuścił na boisko Macieja Gajosa i Kamila Jóźwiaka. Lechici ruszyli do przodu, ale szybko... stracili dwa gole. Pierwszego zdobył z rzutu wolnego zza pola karnego duński obrońca Mikkel Kirkeskov, drugiego – głową – filigranowy pomocnik z Ekwadoru Joel Valencia, po dograniu Parzyszka.
W końcówce Lech długo nie potrafił się przebić pod bramkę Frantiska Placha. W doliczonym czasie i po analizie wideo sędzia podyktował rzut karny dla gości. Słowacki bramkarz gliwiczan wyczuł intencje Pedro Tiby i wynik się nie zmienił.
"Wszystkie punkty muszą zostać w Szczecinie” – przekonywał trener "Portowców" Kosta Runjaic, a kibice zaadresowali mu transparent w języku niemieckim, na którym napisali "Kosta, niech Szczecin stanie się twoim domem".
Niemiec jest uwielbiany przez szczecińskich fanów, którzy co kilka minut skandowali jego nazwisko. Pod jego kierunkiem Pogoń gra skutecznie i ładnie dla oka. Dominowała nawet przed tygodniem, gdy przegrała mecz w Gdańsku z prowadzącą w tabeli Lechią. Porażkę poniosła, gdyż rywale byli skuteczniejsi przy wykonywaniu rzutów wolnych. Tym razem tą bronią pokonała Górnika.
Miejscowi od pierwszych sekund z zapałem zaatakowali bramkę Martina Chudego. Strzały oddali Radosław Majewski i Kamil Drygas, ale nie dały one efektu. Niespodziewanie wynik otworzyli natomiast goście. Sędzia Paweł Raczkowski uznał, że Sebastian Walukiewicz trzymał rywala w polu karnym, a "jedenastkę" na bramkę, w 12 minucie, pewnie zamienił Igor Angulo.
Zabrzanie nie cieszyli się długo z prowadzenia. W 18. minucie Radosław Majewski uderzył z rzutu wolnego na tyle skutecznie, że zdołał pokonać słowackiego bramkarza Górnika. Chudy próbował wybijać piłkę, ale ta znajdowała się już za linią bramkową.
Na kolejny cios "Portowców" nie trzeba było długo czekać. Po 27 minutach na tablicy widniał już wynik 2:1. Kolejnym zawodnikiem, który pokonał Chudego, był Zvonimir Kozulj. Bośniak uderzył sprzed pola karnego, a bramkarz zabrzan, po rękach, przepuścił piłkę do siatki.
Tuż po wznowieniu gry Pogoń podwyższyła prowadzenie i znów zaczęło się od rzutu wolnego. Po "wrzutce" z lewej strony Drygas strzelił w poprzeczkę, a dobijał – też głową - Mariusz Malec i Chudy ponownie wypchnął piłkę już spoza linii bramkowej. Sytuacja nie była aż tak ewidentna, jak w przypadku gola na 1:1 i by nie było żadnych wątpliwości, kolejna dobitka Adama Buksy wylądowała w górnym rogu siatki górników.
Potem gra się wyrównała, jednak miejscowi grali na tyle czujnie w obronie, by nie pozwolić Górnikowi na zdobycie choćby kontaktowej bramki. Tym samym Pogoń powiększyła do ośmiu serię meczów bez straty punktu na własnym stadionie.
(PAP)
Reklama








