LM piłkarzy ręcznych – PGE VIVE – PSG 34:24. Popisowy mecz mistrzów Polski
- 04/27/2019 06:23 PM
Piłkarze ręczni PGE VIVE Kielce w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów rozbili we własnej francuski zespół Paris Saint-Germain 34:24 (16:11). Spotkanie rewanżowe rozegrane zostanie w niedzielę 5 maja w Paryżu.
PGE VIVE Kielce: Filip Ivic, Vladimir Cupara 1 – Władysław Kulesz 6, Arciom Karalek 6, Luka Cindric 5, Julen Aguinagalde 4, Blaz Janc 4, Alex Dujshebaev 3, Mariusz Jurkiewicz 3, Mateusz Jachlewski 1, Arkadiusz Moryto 1, Bartłomiej Bis, Marko Mamic, Angel Fernandez Perez.
Paris Saint-Germain: Thierry Omeyer, Rodrigo Corrales – Uwe Gensheimer 11, Nedim Remili 6, Mikkel Hansen 5, Sander Sagosen 1, Luka Karabatic 1, Luka Stepancic, Adama Keita, Henrik Toft Hansen, Luc Abalo, Robin Dourte, Viran Morros, Nikola Karabatic, Kim Ekdalh du Ritz, Dylan Nahi.
Do sobotniego spotkania kielczanie przystąpili osłabieni brakiem kontuzjowanych Michała Jureckiego, Daniela Dujshebaeva i Krzysztofa Lijewskiego. W kadrze drużyny z Kielc znaleźli się natomiast narzekający ostatnio na urazy Luka Cindric i Julen Aguinagalde. W zespole rywali zabrakło prawoskrzydłowego Benoit Kounkoudy.
Wynik spotkania otworzył lewoskrzydłowy gości Uwe Gensheimer. W trzeciej minucie ten sam zawodnik po raz drugi pokonał Vladimira Cuparę. Pierwszą bramkę gospodarze zdobyli w trzeciej minucie po rzucie z koła Arcioma Karaleka. Później Gensheimer trafił po raz trzeci, tym razem z karnego (5. minuta), ale dwie minuty później po bombie z drugiej linii Luki Cindrica polski zespół doprowadził do remisu (3:3).
W 12. minucie kielczanie po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Najpierw Cupara obronił rzut Luka Abalo, a chwilę później Thierry'ego Omeyera pokonał Blaz Janc. Dwie minuty później, mimo że VIVE grało w osłabieniu (kara dla Marko Mamica), gospodarze wygrywali już dwiema bramkami (Alex Dujshebaev). W 19. minucie, przy prowadzeniu polskiego zespołu 9:8, o czas poprosił Tałant Dujszebajew.
Rady szkoleniowca poskutkowały, bo dwie minuty później po kontrze wykorzystanej przez Arkadiusza Morytę VIVE prowadziło już 11:8. Teraz o czas poprosił trener gości Raul Gonzalez. Ale po powrocie na parkiet to kielczanie zdobyli kolejną bramkę (12:8 – Mariusz Jurkiewicz). W szeregach mistrza Polski świetną partię rozgrywał Cupara, a jego koledzy jeszcze podwyższyli prowadzenie. W 25. minucie po bramce Aguinagalde mistrzowie Polski wygrywali już 14:9. Po 30 minutach koncertowo grający gospodarze prowadzili 16:11.
Pierwsze pięć minut drugiej odsłony pojedynku do nieskuteczna gra w ataku z obu stron. Jednak jako pierwsi nerwy opanowali goście. W 36. minucie, w odstępie kilkudziesięciu sekund, dwie bramki zdobył Gensheimer i PSG przegrywało już tylko 14:17. Niemiecki skrzydłowy rozgrywał doskonałą partię. Po 40 minutach gry miał na swoim koncie osiem bramek.
Kielczanie szybko jednak wrócili do gry. W 42. minucie dwukrotnie do pustej bramki (kara dla Luki Karabatica) trafił Mariusz Jurkiewicz i gospodarze znów prowadzili pięcioma bramkami (22:17). Dwie minuty później doszło na parkiecie do przepychanek, czego efektem była kary dla Julena Aguinagalde i Nedima Remilego.
W 48. minucie swoją dziesiątą bramkę zdobył Gensheimer, ale to mistrzowie Polski prowadzili w tym momencie 25:21. Minutę później przewaga VIVE wzrosła do sześciu bramek (27:21 – Janc). Nie minęło 60 sekund, a gospodarze wspierani dopingiem swoich kibiców wygrywali już 28:21 (bramka Karaleka).
Ostatnie 10 minut pojedynku kieleccy fani oglądali na stojąco, a ich pupile grali jak natchnieni. W 54. minucie VIVE po bramce Alexa Dujshebaeva wygrywało 31:22. W 55. minucie, przy wyniku 31:23 dla polskiego zespołu, o kolejny czas poprosił szkoleniowiec VIVE. Dwie minuty później ogromne brawa otrzymał Cupara, który obronił w kapitalnym stylu rzut Sandera Sagosena. To właśnie serbski bramkarz rzutem przez całe boisko ustalił wynik meczu.
Ostatecznie po świetnym pojedynku mistrzowie Polski rozbili renomowanego rywala 34:24. Polski zespół jest o krok od czwartego w historii klubu awansu do Final Four Ligi Mistrzów.
Po meczu Ligi Mistrzów powiedzieli:
Raul Gonzalez (trener Paris Saint-Germain): „Kielecka drużyna była dzisiaj zdecydowanie lepszym zespołem, świetnie grała przez całe spotkanie, a zwłaszcza przez pierwsze 15 minut. Próbowaliśmy coś zmieniać w naszej grze, ale sytuacja cały czas wyglądała tak samo, to kielczanie mieli przewagę. Świetnie rzucali z drugiej linii i współpracowali z kołowymi. Drugą połowę rozpoczęliśmy znacznie lepiej, ale polska drużyna przez cały mecz grała na bardzo wysokim poziomie. Przy tak grającym przeciwniku ciężko jest odrobić takie straty. W meczu rewanżowym musimy zagrać zdecydowanie lepiej”.
Thierry Omeyer (bramkarz Paris Saint-Germain): „Gratulacje dla drużyny z Kielc, która absolutnie zasłużyła dzisiaj na zwycięstwo. Grało nam się bardzo ciężko, zarówno w obronie, w ataku, jak i w bramce. Chcieliśmy zagrać zdecydowanie lepiej, ale nam się to dzisiaj nie udało".
Bertus Servaas (prezes PGE VIVE Kielce): „Myślę, że śnię i obudzę się za pięć minut i okaże się, że to wszystko jest nieprawda. Zagraliśmy niesamowite spotkanie. Myślę, że to był jeden z najlepszych meczów w historii naszego klubu. Chciałbym podziękować nie tylko trenerom i zawodnikom za fantastyczną walkę i kapitalny mecz. Słowa uznania także dla naszych kibiców. Stworzyli niesamowitą atmosferę przez całe spotkanie. Walczyliśmy o każdy centymetr boiska. Jestem pełen podziwu dla chłopaków. Zagrali koncertowy mecz”.
Tałant Dujszebajew (trener PGE VIVE Kielce): „Do przerwy prowadzimy 10 bramkami. Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale wiemy, że za tydzień w Paryżu czeka nas ciężka przeprawa. W ubiegłym roku z PSG do przerwy przegrywaliśmy 10:22. W piłce ręcznej bardzo szybko wszystko może się zmienić. Mieliśmy dzisiaj dużo więcej szczęścia. Rywale sześć, siedem razy trafiali w słupek albo poprzeczkę, a my zbieraliśmy piłkę. Wygraliśmy, ale mamy duży szacunek dla francuskiego zespołu. Jeszcze nic nie osiągnęliśmy".
Mateusz Jachlewski (lewoskrzydłowy PGE VIVE Kielce): "Myślę, że zaskoczyliśmy rywali naszą obroną 5:1, którą rzadko graliśmy w tym sezonie i mistrzowie Francji nie mieli zbyt wielu okazji do zdobywania łatwych bramek w ataku. Ograniczyliśmy także nasze straty i nie daliśmy możliwości przeciwnikowi do przeprowadzania kontrataków, co jest ich silną bronią. W ubiegłym roku przegrywaliśmy z tym samym zespołem do przerwy 12 bramkami. Jak widać, taką przewagę można roztrwonić w ciągu 30 minut. Mamy to wszystko w pamięci. Jeszcze nie awansowaliśmy do Final Four. Kibice niech jeszcze nie rezerwują biletów do Kolonii, na razie niech zarezerwują bilety do Paryża i pomogą nam w meczu rewanżowym. Za nami dopiero 60 minut, kolejne 60 przed nami. Trzeba mieć szacunek do rywala, zwłaszcza takiej drużyny jak PSG. Musimy tam pojechać maksymalnie skoncentrowani i znów zagrać tak jak dzisiaj. Awansu do Final Four rywale nie oddadzą nam za darmo. Musimy go sami wywalczyć".
Marko Mamic (rozgrywający PGE VIVE Kielce): „Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu, wiedzieliśmy sporo o przeciwniku. Wygraliśmy 10 bramkami, ale to był dopiero pierwszy mecz. Teraz musimy odpocząć i zaprezentować się jak najlepiej za tydzień w Paryżu". (PAP)
(PAP)
Reklama








