Piłkarze Legii Warszawa zremisowali w Białymstoku z Jagiellonią 0:0, ale i tak umocnili się na prowadzeniu ekstraklasy i są o krok od mistrzostwa Polski. W 32. kolejce porażkę poniósł bowiem wicelider Piast Gliwice, z którym - po również bezbramkowym remisie - zrównał się punktami Lech Poznań.
We wszystkich trzech środowych spotkaniach, w których grała tylko tzw. grupa mistrzowska, padła zaledwie jedna bramka. Zdobył ją z rzutu karnego Portugalczyk Flavio Paixao, dzięki czemu Lechia Gdańsk pokonała u siebie broniącego tytułu Piasta 1:0.
"Mogę powiedzieć, że to zaczarowany stadion. Brak skuteczności to na pewno problem, który pojawił się w ostatnich dwóch, trzech meczach i nad tym musimy pracować, bo jeżeli nie będziemy strzelać goli, to jakiś błąd zawsze się może przytrafić" - skomentował szkoleniowiec gości Waldemar Fornalik.
Była to piąta konfrontacja tych zespołów w tym sezonie i po raz piąty, licząc mecz o Superpuchar i spotkanie w krajowym pucharze, triumfował zespół z Trójmiasta.
Piast wciąż ma 53 punkty i traci już 11 do prowadzącej Legii. Warszawski zespół, dotknięty plagą kontuzji, w środę nie zachwycił, ale z Białegostoku nie wraca z pustymi rękami.
Rozpoczęło się jednak od złej wiadomości dla lidera. Na przedmeczowej rozgrzewce urazu doznał Czech Tomas Pekhart. To kolejny ofensywny zawodnik, który nie mógł tego dnia wystąpić - niedostępni przez co najmniej kilka tygodni będą Gwinejczyk Jose Kante i Francuz Vamara Sanogo. Być może to właśnie to wpłynęło na niemoc strzelecką Legii.
Goli nie było również w Poznaniu, gdzie Lech zremisował z Pogonią Szczecin. Gospodarze stracili pierwsze punkty po serii trzech zwycięstw. Obecnie, podobnie jak Piast, mają 53 "oczka".
W czwartek do walki o podium może dołączyć czwarty obecnie Śląsk Wrocław. Tego dnia, na zakończenie 32. serii spotkań, podejmie Cracovię i, jeśli wygra, będzie miał 52 pkt.
Za nim sklasyfikowane są Lechia - 49 pkt, Jagiellonia - 48, Cracovia i Pogoń - po 46.
Legia w sobotę podejmie Piast i w przypadku zwycięstwa może się cieszyć z tytułu... w niedzielę. To zależeć będzie jednak od zaplanowanego na ten dzień pojedynku Śląska z Lechem.
We wtorek został wyłoniony pierwszy spadkowicz. Ostatni w tabeli ŁKS Łódź przegrał u siebie z Górnikiem Zabrze i stracił nawet matematyczną szansę na awans na ostatnie "bezpieczne", czyli 14. miejsce.
Coraz trudniejsza jest też sytuacja Korony, która uległa w Kielcach Rakowowi Częstochowa 0:1 i do lokaty oznaczającej utrzymanie traci osiem punktów.
ŁKS wraca zatem do pierwszej ligi po zaledwie roku gry w najwyższej klasie. Górnik jest dziewiąty, a mający tyle samo punktów Raków - dziesiąty.
W pozostałych spotkaniach tego dnia Arka Gdynia pokonała KGHM Zagłębie Lubin 3:2, a Wisła Kraków - Wisłę Płock 1:0.
(PAP)
Reklama







