Premier Tusk poinformował, że rozmawiał z liderem opozycyjnej partii Tisza, Peterem Magyarem, i pogratulował mu zwycięstwa wyborczego. - Chwilę rozmawialiśmy o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno temu wskazał Warszawę jako pierwszą swoją wizytę z dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe – powiedział szef polskiego rządu.
Tisza, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie – wynika ze wstępnych danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) po podliczeniu niemal 99 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech.
- Wszyscy się obawiali, że jest taki trend (…) autorytarnych skorumpowanych reżimów. Nie, tak nie jest. Najpierw Warszawa, później Bukareszt, Kiszyniów, teraz Budapeszt. Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, że nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne, bo rząd Victora Orbana niestety takim się stał po wielu latach rządów – oświadczył polski premier, dodając, że przeciwko Magyarowi i jego partii sprzysięgły się „wszystkie możliwe moce, włącznie z prezydentem Karolem Nawrockim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.
Premier Tusk przypomniał, że rząd Orbana blokował unijną pożyczkę dla Ukrainy. Jak podkreślił, zwycięstwo opozycyjnej partii Tisza i Petera Magyara będzie więc w tej kwestii przełomem i przyniesie praktyczne konsekwencje dla Kijowa.
Szef polskiego rządu pytany, czy rozmawiał z Peterem Magyarem o politykach PiS i byłych ministrach - Zbigniewie Ziobrze i Marcinie Romanowskim, którym azylu na Węgrzech udzielił rząd premiera Orbana - ujawnił, że rozmawiał o nich jeszcze przed wyborami. - Mam nadzieję, że powiem tym dwóm panom witam w Polsce – dodał Tusk.
Z Seulu Karolina Mózgowiec (PAP)








