69-letni obecnie mężczyzna spędził ponad trzy dekady w celi śmierci za zamordowanie w 1988 roku swojej partnerki Angeli Clay oraz jej dwóch córek – Latoyi i Lakeishy. Sąd Najwyższy stanu Tennessee orzekł, że egzekucja może zostać przeprowadzona za pomocą śmiercionośnego zastrzyku, mimo że urządzenie kardiologiczne w jego ciele pozostało aktywne. Wzbudziło to obawy, że rozrusznik może wywołać bolesne impulsy w trakcie procedury, próbując przywrócić akcję serca.
Smith został uznany za zmarłego o godz. 10.43 czasu lokalnego w zakładzie karnym Riverbend, zgodnie z informacją przekazaną przez komisarza Departamentu Więziennictwa stanu Tennessee, Franka Stradę. Skazany nie wygłosił ostatniego oświadczenia.
– Dziękuję Bogu za ten dzień, dzień, na który czekaliśmy 37 lat. To było zbyt długo. Sam sobie na to zasłużył – powiedziała Linette Bell, siostra ofiary, cytowana przez dziennik "Washington Post".
Obserwatorzy egzekucji relacjonowali w portalach społecznościowych, że Smith przejawiał oznaki cierpienia – sapał, wzdychał, a nawet miał powiedzieć: „To bardzo boli”. Jego prawnicy zapowiedzieli przeprowadzenie sekcji zwłok.
Tuż przed egzekucją obrońcy złożyli wniosek o tymczasowe wyłączenie
rozrusznika, argumentując, że mógłby on opóźnić śmierć próbując reanimować serce. Sąd Najwyższy USA odmówił interwencji, a gubernator Tennessee, Bill Lee, nie przyznał ułaskawienia.
Smith cierpiał na upośledzenie intelektualne (jego IQ wynosiło poniżej 70), niewydolność serca oraz demencję. Jego prawnicy twierdzili, że z powodu tych schorzeń nie powinien zostać stracony. Choć sądy ostatecznie uznały go za osobę niepełnosprawną intelektualnie, stało się to wiele lat po wydaniu wyroku skazującego.
Od 2002 roku Sąd Najwyższy USA zakazuje wykonywania egzekucji osób z niepełnosprawnością intelektualną. W stanie Tennessee wcześniej tylko raz uwzględniono taki argument przy uchyleniu wyroku śmierci.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








