Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
wtorek, 27 stycznia 2026 11:41
Reklama KD Market

Jak polonijne firmy w USA radzą sobie z nowymi przepisami imigracyjnymi

Polonia w USA od dziesięcioleci buduje sklepy, warsztaty, firmy budowlane, restauracje i biura usługowe. To nie są tylko biznesy. To miejsca pracy. To punkty spotkań. To małe centra życia. Kiedy zmienia się prawo imigracyjne, zmienia się też rytm tej codzienności. Czasem powoli. Czasem gwałtownie. Nowe amerykańskie przepisy nie są jedną ustawą. To raczej pakiet decyzji, wytycznych, interpretacji. Dla wielu przedsiębiorców brzmi to jak skomplikowany język urzędowy. Dla nich jednak to bardzo konkretne pytania: kogo mogę zatrudnić, na jakich zasadach, jak długo, i co będzie jutro.
Jak polonijne firmy w USA radzą sobie z nowymi przepisami imigracyjnymi

W USA mieszka ponad 9 milionów osób polskiego pochodzenia. Szacuje się, że kilkaset tysięcy z nich prowadzi lub współprowadzi działalność gospodarczą. Biznes polonijny jest więc ważną częścią lokalnych gospodarek, zwłaszcza w takich stanach jak Illinois, Nowy Jork, New Jersey czy Floryda.

https://www.przewodnik-usa.pl/organizacje-polonijne-w-usa/

Co dokładnie się zmieniło

W ostatnich latach wzrosła liczba kontroli w firmach. Według danych amerykańskich urzędów liczba audytów dokumentów pracowniczych wzrosła o kilkadziesiąt procent w porównaniu do okresu sprzed kilku lat. To nie jest drobiazg.

Pracodawcy muszą dziś znacznie dokładniej sprawdzać dokumenty zatrudnianych osób. Formularze, które kiedyś wypełniało się w pięć minut, dziś sprawdza się kilka razy. Jedna literówka może kosztować tysiące dolarów kary.

Do tego dochodzą zmiany w wizach pracowniczych, w programach czasowej pracy oraz w zasadach przedłużania pobytu. Prawo imigracyjne stało się bardziej szczegółowe i, co ważne, bardziej rygorystyczne w egzekwowaniu.

Jak reaguje biznes polonijny

Reakcje są różne. Jedni się boją. Inni się dostosowują. Jeszcze inni inwestują w porządek i procedury.

Wielu właścicieli firm zaczęło współpracować z prawnikami imigracyjnymi. Jeszcze pięć lat temu robiło to niewielu. Dziś, według szacunków polonijnych organizacji biznesowych, nawet 60–70% średnich firm korzysta z regularnych konsultacji prawnych.

To kosztuje. To podobnie jak z cyberbezpieczeństwem. Tak, ochrona komputera wymaga pewnych zasobów i środków, ale ich brak kosztuje jeszcze więcej. A te konsekwencje mogą ujawnić się w nieoczekiwanym momencie.

Inni przedsiębiorcy zmieniają model zatrudnienia. Częściej korzystają z agencji pracy. Albo zatrudniają mniej osób, ale na dłużej. Niektórzy inwestują w automatyzację. Maszyna nie potrzebuje wizy.

Małe firmy mają najtrudniej

Duże firmy mają działy kadr. Mają procedury. Mają budżety. Mały warsztat samochodowy w Chicago czy mała piekarnia w New Jersey działa inaczej.

Tam właściciel jest jednocześnie szefem, księgowym i czasem sprzedawcą. Dla niego nowe amerykańskie przepisy to dodatkowy stres. I dodatkowe godziny papierkowej pracy.

Według badań lokalnych izb handlowych ponad 40% małych firm prowadzonych przez imigrantów przyznaje, że zmiany w przepisach imigracyjnych utrudniły im rozwój. Część wstrzymała inwestycje. Część ograniczyła plany zatrudnienia.

Społeczność pomaga sobie nawzajem

Społeczność polska w USA zawsze opierała się na sieciach kontaktów. Ktoś zna księgową. Ktoś zna prawnika. Ktoś już miał kontrolę i wie, czego się spodziewać.

Coraz częściej organizowane są spotkania informacyjne. Czasem w siedzibach organizacji polonijnych. Czasem w kościołach. Czasem online. Frekwencja rośnie.

Ludzie chcą wiedzieć. Chcą rozumieć. Chcą spać spokojnie.

W niektórych miastach powstały nawet nieformalne grupy wsparcia dla przedsiębiorców. Wymieniają się doświadczeniami. Ostrzegają się nawzajem. Polecają sprawdzonych specjalistów.

Zatrudnianie legalnie staje się standardem

Kiedyś bywało różnie. Nie wszyscy zadawali pytania. Dziś prawie każdy pyta.

Strach przed karami jest realny. Wysokość grzywien za nieprawidłowości może sięgać dziesiątek tysięcy dolarów. Dla małej firmy to może być wyrok.

Dlatego coraz więcej firm woli zatrudnić mniej osób, ale mieć wszystko w porządku. Ten trend widać w danych. Według szacunków branżowych liczba firm korzystających z elektronicznych systemów weryfikacji pracowników wzrosła w ostatnich latach o ponad 30%.

To zmienia kulturę pracy. Powoli. Ale konsekwentnie.

Klienci też mają wpływ

Ciekawa rzecz. Klienci coraz częściej pytają, czy firma działa „w pełni legalnie”. Dotyczy to zwłaszcza większych zleceń budowlanych, remontów, usług dla instytucji.

Duże zlecenia wymagają dziś dokumentów. Ubezpieczeń. Potwierdzeń. Bez tego nie ma kontraktu.

To sprawia, że biznes polonijny musi dostosować się nie tylko do prawa, ale też do rynku. Rynek stał się bardziej formalny. Bardziej wymagający. I mniej wyrozumiały dla improwizacji.

Nowe pokolenie myśli inaczej

Dzieci i wnuki emigrantów często prowadzą firmy inaczej niż ich rodzice. Są lepiej zaznajomieni z systemem. Lepiej znają język. Lepiej poruszają się w przepisach.

Dla nich prawo imigracyjne to po prostu jeden z elementów prowadzenia biznesu. Jak podatki. Jak ubezpieczenia. Jak umowy.

To pokolenie częściej korzysta z doradców. Częściej planuje. Częściej myśli długoterminowo. I to widać w strukturze firm, które przetrwały i rosną.

Liczby pokazują skalę wyzwania

W samych stanach o największym skupisku Polaków działa kilkadziesiąt tysięcy firm prowadzonych przez osoby polskiego pochodzenia. Szacuje się, że dają one pracę setkom tysięcy ludzi.

Jeśli nawet 20–30% z nich odczuwa poważne skutki zmian w przepisach, mówimy o ogromnej skali. To nie jest margines. To jest ważna część lokalnych gospodarek.

Jednocześnie dane pokazują, że firmy, które zainwestowały w porządek prawny i formalny, rzadziej mają problemy i częściej się rozwijają. To nie gwarancja sukcesu. Ale to solidna podstawa.

Co dalej

Nikt nie wie, w jakim kierunku pójdą kolejne amerykańskie przepisy. Polityka w USA zmienia się szybko. Ale jedno jest pewne: kontrola i formalności nie znikną.

Polonia w USA już nieraz pokazała, że potrafi się dostosować. Było tak w latach 80. Było po kryzysie 2008 roku. Jest i teraz.

Firmy, które przetrwają, będą bardziej uporządkowane. Bardziej profesjonalne. Może trochę mniej spontaniczne. Ale za to stabilniejsze.

Podsumowanie: trudniej, ale dojrzalej

Nowe przepisy nie są łatwe. Dla wielu są źródłem stresu. Dla niektórych były powodem zamknięcia działalności. Tego nie da się ukryć.

Ale z drugiej strony wymusiły zmiany, które w długim okresie mogą wyjść na dobre. Więcej porządku. Więcej planowania. Więcej bezpieczeństwa.

Społeczność polska w USA przechodzi kolejny etap swojej historii. Mniej improwizacji. Więcej systemu. I choć droga jest trudna, wielu przedsiębiorców już dziś widzi, że to po prostu nowa rzeczywistość, z którą trzeba nauczyć się żyć i pracować.

 

Dziennik Związkowy - Polish Daily News i Alliance Printers and Publishers Inc. nie ponoszą odpowiedzialności za treść artykułów sponsorowanych publikowanych na www.dziennikzwiazkowy.com


Podziel się
Oceń

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama