To, co przez lata było przedmiotem spekulacji i teorii spiskowych, nagle nabrało realnych kształtów w postaci trzech milionów stron akt, tysięcy nagrań wideo i ogromnej bazy zdjęć. Pokazały one głębokie powiązania finansisty z globalnymi elitami. Choć termin „lista klientów” wciąż jest uproszczeniem, skala odtajnionych materiałów pozwoliła zidentyfikować ponad tysiąc osób, od wpływowych bankierów po czołowych polityków, stawiając ich w centrum śledztwa prowadzonego przez Kongres USA.
Najbardziej elektryzującym wątkiem obecnej debaty publicznej jest ogłoszona przed kilkoma dniami zgoda Billa i Hillary Clintonów na złożenie zeznań przed komisją Izby Reprezentantów. To przełomowy moment, biorąc pod uwagę lata unikania bezpośrednich odpowiedzi na pytania o naturę ich relacji z Epsteinem. Bill Clinton, którego nazwisko wielokrotnie pojawiało się w rejestrach lotów słynnego odrzutowca, operującego pod kryptonimem „Lolita Express”, od dawna utrzymywał, że jego kontakt z finansistą urwał się na początku tego wieku. Jednak nowo ujawnione emaile i fotografie z archiwów Departamentu Sprawiedliwości sugerują, że sieć wzajemnych powiązań mogła być bardziej gęsta, niż deklarowano. Decyzja Clintonów o zeznawaniu pod przysięgą jest interpretowana przez analityków jako próba uprzedzenia potencjalnych zarzutów o obrazę Kongresu, a jednocześnie stwarza ryzyko politycznego trzęsienia ziemi dla Partii Demokratycznej.
Równolegle, po drugiej stronie oceanu, kontrowersje wokół księcia Andrzeja osiągnęły punkt krytyczny. Nowe materiały dowodowe, w tym zeznania kolejnych kobiet, które twierdzą, że zostały wysłane do Londynu przez Epsteina w celu świadczenia usług seksualnych ówczesnemu księciu Yorku, doprowadziły do ostatecznego zerwania jego więzi z dworem królewskim i utraty tytułów szlacheckich łącznie z książęcymi. Niedawno opinia publiczna dowiedziała się o opuszczeniu przez niego rezydencji Royal Lodge, co jest symbolem całkowitego upadku z piedestału i wykluczenia z życia publicznego. Nowe akta zawierają szczegóły, które wcześniej pozostawały w sferze domysłów, w tym precyzyjne daty i okoliczności spotkań, co czyni jego sytuację prawną i wizerunkową niemal niemożliwą do obrony.
Niezwykle kontrowersyjnym elementem obecnego dyskursu są doniesienia dziennikarza Michaela Wolffa, który w swojej najnowszej książce i wystąpieniach publicznych uderzył bezpośrednio w Melanię Trump. Wolff twierdzi, że Pierwsza Dama mogła być brakującym ogniwem w relacjach Donalda Trumpa z Epsteinem, sugerując, że ich pierwsze spotkanie odbyło się na pokładzie samolotu finansisty. Reakcja Melanii Trump była natychmiastowa i niezwykle ostra – zagrodziła ona Wolffowi pozwem o zniesławienie na kwotę miliarda dolarów. Sytuacja ta stała się jednak bronią obosieczną, ponieważ w odpowiedzi Wolff złożył własny pozew, który może zmusić Melanię Trump do składania zeznań pod przysięgą na temat jej wiedzy o kręgu Epsteina. To stwarza sytuację, w której prywatne życie pary prezydenckiej staje się elementem formalnego dochodzenia, a każdy krok prawny jest analizowany pod kątem potencjalnych szkód dla urzędującego prezydenta.
Donald Trump, komentując najnowsze rewelacje na portalu Truth Social, przyjął strategię zdecydowanego odcięcia się i kontrataku. Twierdzi on, że nigdy nie był na prywatnej wyspie Epsteina, Little St. James, i oskarża Demokratów oraz ich darczyńców o znacznie głębsze zaangażowanie w ten skandal. Trump sugeruje, że cała afera i działania Michaela Wolffa są częścią spisku mającego na celu uderzenie w jego prezydenturę. Jednocześnie wyraził opinię, że Ameryka powinna pójść naprzód, sugerując, że nadmierne skupienie na przeszłości Epsteina jest szkodliwe dla kraju. Ta postawa budzi jednak sprzeciw polityków obu partii. Republikanie, tacy jak James Comer, naciskają na pełną transparentność i ukaranie winnych bez względu na barwy partyjne, podczas gdy Demokraci wskazują na wybiórcze traktowanie odtajnionych akt przez obecną administrację.
Atmosfera wokół „listy Epsteina” jest obecnie bardziej napięta niż kiedykolwiek. Kolejne publikacje dokumentów przez Departament Sprawiedliwości pod kierownictwem prokurator Pam Bondi dostarczają opinii publicznej surowych, często nieprzefiltrowanych dowodów, które stawiają pod znakiem zapytania etykę najwyższych urzędników państwowych. Od zdjęć znanych reżyserów w towarzystwie Epsteina, po maile, które mogą, choć nie muszą, należeć do obecnej Pierwszej Damy – każda informacja jest natychmiastowo monetyzowana i wykorzystywana politycznie. Sprawa ta przestała być jedynie śledztwem kryminalnym, ale stała się cyfrowym polem bitwy, na którym ważą się losy historycznych dziedzictw Clintonów, reputacji brytyjskiej monarchii i stabilności obecnego Białego Domu.
W centrum polskiego wątku znalazła się modelka Mariana Idźkowska, której nazwisko nie zostało zanonimizowane w aktach, co sugeruje, że amerykańscy śledczy nie zaklasyfikowali jej jako ofiary procederu, lecz jako osobę z bliskiego kręgu towarzyskiego finansisty. Ujawniona korespondencja z lat 2014–2015 ukazuje relację o niezwykle osobistym, a momentami dziwnym charakterze. Idźkowska wymieniała z Epsteinem dziesiątki wiadomości, opowiadając mu o swoich snach, na co miliarder odpowiadał pytaniami o to, czy występował w nich nago. Z dokumentów wynika, że finansista opłacał modelce podróże do Nowego Jorku oraz na swoją prywatną wyspę Little St. James, którą Idźkowska w mailach opisywała jako wspaniałe miejsce. Epstein oferował jej również wsparcie finansowe przy opłacaniu czynszu oraz studiów w Warszawie, choć jednocześnie próbował odwieść ją od edukacji w Polsce, sugerując inne ścieżki rozwoju pod jego protekcją.
Kolejnym nazwiskiem ze świata mody, które przewija się w aktach, jest Sandra Kubicka. W tym przypadku jednak dowody wskazują na jednostronne zainteresowanie ze strony Epsteina. W mailu z 2015 roku do Faith Kates, założycielki agencji Next Models, Epstein pytał, czy Kubicka „jest jedną z jej dziewczyn”, opisując ją jako „bardzo słodką” po tym, jak zobaczył ją w Miami. Brak jest jednak dowodów na to, by modelka podjęła z nim jakąkolwiek współpracę lub utrzymywała bezpośredni kontakt. W dokumentach pojawia się również nazwisko Adrianny Ross Mucińskiej, innej modelki, która według akt miała pracować dla finansisty, co rzuca nowe światło na mechanizm rekrutacji młodych kobiet z Europy Wschodniej do otoczenia miliardera.
Wśród znanych Polaków najgłośniejszym nazwiskiem jest Wojciech Fibak. Legendarny tenisista figuruje w korespondencji z września 2013 roku. Epstein, przebywając w Paryżu, dopytywał o obecność Fibaka w mieście, na co ten odpowiedział krótkim potwierdzeniem. Sam Fibak w oświadczeniach dla mediów dystansuje się od sprawy, tłumacząc, że ich relacja była czysto sąsiedzka i powierzchowna, obaj mieszkali na Manhattanie, interesowali się nieruchomościami i sztuką, co miało być jedynym punktem styku. Niemniej jednak, obecność jego nazwiska w tak obszernym materiale dowodowym budzi ogromne emocje nad Wisłą, zwłaszcza w kontekście dawnych plotek dotyczących jego roli jako „pośrednika” w świecie elit.
Daniel Bociąga
[email protected]
[email protected]








