Decyzja zapadła podczas rozprawy na Manhattanie. Jak podała stacja NBC News, sędzia Gregory Carro zaznaczył, że jeśli ewentualna apelacja w sprawie federalnej opóźni tamto postępowanie, proces stanowy może zostać przesunięty na 8 września.
Mangione, oskarżony o zastrzelenie prezesa United Healthcare Briana Thompsona przed hotelem w Nowym Jorku w grudniu 2024 roku, zaprotestował przeciwko dwóm następującym po sobie procesach.
– To ten sam proces dwa razy. (...) To podwójne karanie za ten sam czyn w każdym zdroworozsądkowym sensie – mówił, gdy funkcjonariusze wyprowadzali go z sali po rozprawie.
Oskarżony odwołał się do konstytucyjnego zakazu ponownego karania za to samo przestępstwo, choć amerykańskie prawo dopuszcza odrębne postępowania na szczeblu stanowym i federalnym. CBS News podkreśliła, że była to pierwsza tak bezpośrednia publiczna wypowiedź Mangione.
Obrona argumentowała, że nie da się dotrzymać harmonogramu narzuconego przez sędziego, gdyż pierwsze wnioski w procesie federalnym mają zostać złożone już w kwietniu. – Pan Mangione znalazł się w beznadziejnej sytuacji. To przeciąganie liny między dwiema prokuraturami – powiedziała jego adwokatka Karen Friedman Agnifilo.
Prokuratura Manhattanu ripostowała, że do zabójstwa doszło „na naszych ulicach, w naszym mieście”, a rodzina ofiary oczekuje, że sprawa stanowa zostanie rozpatrzona jako pierwsza.
Jak przypomina CBS News, ustalenie daty procesu nastąpiło tydzień po tym, jak sędzia federalna Margaret Garnett odrzuciła część zarzutów pozwalających na domaganie się przez prokuraturę kary śmierci dla Mangione. Tym samym zablokowała starania administracji prezydenta Donalda Trumpa o najwyższy wymiar kary. Sędzia pozostawiła jednak w mocy zarzut o nękanie, za które grozi dożywocie, oraz dopuściła jako dowody przedmioty znalezione w plecaku Mangione, w tym broń i notatnik.
Thompson został zastrzelony 4 grudnia 2024 roku w Nowym Jorku, tuż przed wystąpieniem na konferencji inwestorów. Kilka dni później Mangione został zatrzymany w restauracji McDonald’s w Altoonie w Pensylwanii po ogólnokrajowej obławie. Policja znalazła w jego plecaku magazynek owinięty w bieliznę, a także pistolet i tłumik. Mangione, 27-letni absolwent prestiżowego uniwersytetu z zamożnej rodziny z Maryland, nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów.
Sprawa stała się jedną z najgłośniejszych w USA. Łączy m.in. debatę o karze śmierci z prawnym sporem o jurysdykcję między władzami stanowymi a federalnymi.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)








