Dworzec autobusowy firmy Greyhound, przy 630 W. Harrison St. w centrum Chicago, był zagrożony zamknięciem latem 2024 r., gdy właściciel nieruchomości nie chciał przedłużyć wynajmu tej firmie autobusowej. W ostatniej chwili zawarto porozumienie, które pozwala firmie działać na podstawie tymczasowej, miesięcznej umowy.
Wszystko wskazuje na to, że teraz miasto chce wejść w posiadanie dworca, wykorzystując miliony dolarów z podatków. Miejscy liderzy ds. planowania i rozwoju na spotkaniu publicznym w ub. tygodniu zaproponowali rozszerzenie strefy TIF Canal/Congress, aby objąć nią dworzec przy Harrison Street. Pozwoliłoby to Chicago kupić i wyremontować terminal, korzystając z pieniędzy z podatków od nieruchomości przeznaczonych na rozwój gospodarczy.
Radny Bill Conway (34 okręg miejski) powiedział stacji CBS, że komisja planowania i rozwoju szacuje koszt przedsięwzięcia na około 50 milionów dolarów. Na tę kwotę składa się około 19 milionów dolarów na zakup dworca i 31 milionów na remont.
Uniwersytet DePaul przygotował już kilka szkiców, jak mógłby wyglądać nowy miejski dworzec. W projekcie przewidziano m.in. oznakowania promujące Chicago, zadaszoną poczekalnię i lepszy dostęp dla osób niepełnosprawnych.
Obecnie z dworca Greyhound korzysta rocznie pół miliona osób. Jeśli miasto przejmie nieruchomość, możliwe jest rozszerzenie połączeń, w tym do Oklahoma City, Charlotte i Toronto.
Projekt musi być jeszcze zatwierdzony wiosną przez Radę Miejską.
Według badaczy z Uniwersytetu DePaul, jeśli Chicago straci połączenia autobusowe z powodu problemów z wynajmem, będzie jednym z zaledwie trzech dużych miast na świecie bez stałego dworca autobusowego.
(jm)








