Przedstawiciele amerykańskich władz od początku tego roku mówią swoim odpowiednikom w Europie, że ewentualne wycofanie żołnierzy USA z Europy będzie mieć ograniczony charakter - przekazały serwisowi źródła we władzach siedmiu europejskich krajów.
Administracja Donalda Trumpa woli przeprowadzić ukierunkowane zmiany i niewielkie wycofanie sił rotacyjnych. Większość amerykańskich żołnierzy bojowych i sprzętu pozostanie na swoim miejscu - przekazał serwis.
- Nadal będziemy widoczni - powiedział ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker.
Jeden z dowódców NATO przyznał: „Administracja zdała sobie sprawę, że stabilna Europa jest dla niej ważna, a sygnały, które otrzymujemy, nie wskazują na to, że nastąpi duże wycofanie, nie teraz”.
Według Politico temat najpewniej pojawi się podczas czwartkowego posiedzenia ministrów obrony w siedzibie NATO w Brukseli. Weźmie w nim udział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Amerykanów ma reprezentować na spotkaniu wiceminister Elbridge Colby.
Przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO admirał Giuseppe Cavo Dragone poinformował we wtorek o uzgodnieniu nowego podziału odpowiedzialności na najwyższych stanowiskach wojskowych w Sojuszu, w ramach którego europejscy sojusznicy będą odgrywać silniejszą rolę w wojskowym kierownictwie NATO. Ponadto Stany Zjednoczone - dodał - potwierdziły swoje zdecydowane zaangażowanie w NATO.
Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła przekazał, że po raz pierwszy w historii oficer Wojska Polskiego, czterogwiazdkowy generał, stanie na czele dowództwa połączonego NATO – JFC Brunssum.
Służby prasowe NATO podały, że ustalenia wewnątrz Sojuszu obejmują nowy podział odpowiedzialności za trzy natowskie dowództwa – JFC Brunssum, JFC Naples i JFC Norfolk. Dowództwo w holenderskim Brunssum jest odpowiedzialne za obronność i działania wojsk Sojuszu w regionie Europy Środkowej.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)








