Większość z tych pieniędzy, około 32 mln dolarów, trafiła do krajów afrykańskich, w tym Gwinei Równikowej, Rwandy, Sudanu Południowego i Eswatini oraz do Salwadoru i Palau. Przy czym sama Gwinea Równikowa za przyjęcie 29 osób otrzymała 7,5 mln dolarów. To znacznie więcej niż całkowita pomoc zagraniczna udzielona temu krajowi przez Stany Zjednoczone w ciągu ostatnich ośmiu lat, która rocznie sięgała około 700 tys. dolarów.
W Rwandzie, która przyjęła siedmiu deportowanych, całkowity koszt tych operacji wyniósł około 1,1 mln dolarów na osobę.
Deportacje kosztowały średnio około 133 333 dolarów na osobę, jak wyliczyła senacka komisja, która zwróciła uwagę, że praktyka ta była kosztowna i nieekonomiczna. Na dowód komisja przywołała przypadek Meksykanina, którego przetransportowano samolotem ze Stanów Zjednoczonych do Sudanu Południowego (ponad 12 tys. km) tylko po ty, by kilka tygodni później odesłać go do Meksyku. Koszt tej operacji oszacowano na 91 tys. dolarów.
Jeszcze więcej kosztowała deportacja do Eswatini obywatela Jamajki, który również po krótkim pobycie w południowoafrykańskim królestwie został odesłany do swojej ojczyzny, co kosztowało amerykańskiego podatnika ponad 181 tys. dolarów.
Kraje omówione w raporcie to zaledwie ułamek ogólnej działalności administracji Trumpa w zakresie deportacji migrantów do krajów trzecich. Według wewnętrznych dokumentów administracyjnych, przeanalizowanych przez Associated Press, 47 umów z państwami trzecimi jest na różnym etapie negocjacji. 15 z nich zostało już zawartych, a 10 jest w trakcie lub blisko zawarcia. (PAP)








