Biała czekolada otula twaróg i mascarpone, brzoskwinie wchodzą z lekką soczystością, a migdały na wierzchu robią teksturalny twist. To deser, który wygląda niewinnie, a smakuje jak coś, za co w kawiarni płacisz absurdalne pieniądze. Jest słodko, ale nie mdło. Jest kremowo, ale nie ciężko. I jest ten moment przy krojeniu, kiedy nóż przechodzi jak przez masło – satysfakcja na wysokim poziomie
Najlepsze? Robisz go w keksówce. Zero tortownic, zero kombinowania z rantami. Wstawiasz na noc do lodówki i rano masz gotowy plan na kawę, gości albo poprawę humoru. To ten typ sernika, który nie potrzebuje okazji – on sam jest okazją. Smacznego!
Składniki:
Spód:
2 szklanki zmielonych herbatników
½ szklanki roztopionego masła
Masa serowa:
1 szklanka mascarpone
2 szklanki twarogu mielonego
1¼ szklanki chipsów z białej czekolady
1 szklanka brzoskwiń pokrojonych w kostkę (świeże lub odsączone z syropu)
Wierzch:
3 łyżki płatków migdałowych
pozostała 1/4 rozpuszczonej białej czekolady
Czas przygotowania: 30 min
Czas chłodzenia: min. 4 h
Porcje: dla 6-8 osób
Herbatniki zmiel na piasek. Wymieszaj z rozpuszczonym masłem. Wyłóż masę na dno keksówki. Wygładź (szklanką – działa perfekcyjnie). Wstaw do lodówki, żeby stwardniało (w tym czasie zrobisz masę serową).
Białą czekoladę rozpuść w kąpieli wodnej. Mascarpone i twaróg dokładnie wymieszaj na gładką masę. 3/4 rozpuszczonej czekolady wlej do masy serowej i wymieszaj. Delikatnie wmieszaj pokrojone brzoskwinie.
Przełóż masę na schłodzony spód i wyrównaj.
Wymieszaj płatki migdałowe z resztą czekolady. Wyłóż na wierzch sernika.
Wstaw na minimum 4 godziny do lodówki. Jeśli masz czas, wstaw na całą noc – struktura będzie idealna, a smak bardziej „połączony”.
Kasia Marks

Gotowanie nie od razu stało się moją pasją. Byłam za to radosnym konsumentem pierogów babi Anieli. I pewnie byłoby tak do dziś, gdyby nie opakowanie ryżu i pierwsze kotlety ryżowe (okropne). Tak właśnie zaczęły się moje przygody kuchenne. Ziarno (także ryżu) zostało zasiane i od tamtej pory coraz częściej i coraz śmielej poczynałam sobie w kuchni. Przez lata upiekłam wiele ciast i ugotowałam wiele dań. Zakochałam się w kuchni Indii i basenu Morza Śródziemnego. Ale nadal pozostaję bliska polskiej, domowej kuchni, choć chyba moje pierogi nigdy nie dorównają tym babcinym. Na co dzień jestem mamą nastolatka i pracuję jako redaktor w serwisie internetowym.
Fot. arch. Kasi Marks








