Czarzasty przekazał w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie, że po analizie otrzymanej z sejmowego Biura Legislacyjnego oraz Biura Ekspertyz i Ocen Skutków Regulacji w sprawie prezydenckiego projektu ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, czyli tzw. polski SAFE 0 proc. zdecydował, by nie nadawać temu projektowi numeru druku.
Jak dodał, ma bardzo poważne wątpliwości co do konstytucyjności tego projektu. - Zdaniem naszych prawników, prezydencki projekt ustawy stoi w sprzeczności z artykułem 221 Konstytucji, który przyznaje wyłączne prawo do inicjatywy ustawodawczej w zakresie udzielenia gwarancji finansowych przez państwo, rządowi. Prezydent nie ma prawa wnosić ustawy w tej materii - podkreślił Czarzasty.
Zgodnie z art. 221 Konstytucji inicjatywa ustawodawcza w zakresie ustawy budżetowej, ustawy o prowizorium budżetowym, zmiany ustawy budżetowej, ustawy o zaciąganiu długu publicznego oraz ustawy o udzielaniu gwarancji finansowych przez państwo przysługuje wyłącznie Radzie Ministrów.
Marszałek Sejmu zwrócił uwagę, że w przypadku prezydenckiego projektu problemem jest też wstępna analiza Biura Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji. - Z analiz tych wynika, że poza ogólnym stwierdzeniem, że proponowany (w projekcie) model finansowania umożliwiłby zgromadzenie co najmniej 200 mld zł do 2035 r., nie przedstawiono bardziej szczegółowych, wymiernych informacji dotyczących skutków finansowania Funduszu - zarówno po jego uruchomieniu, jak i w dłuższej perspektywie czasowej - dodał.
W ocenie marszałka, projekt ten wymaga pogłębionej analizy skutków ekonomicznych i rekomendowane jest sporządzenie szczegółowej, bardzo specjalistycznej opinii.
Czarzasty zwrócił uwagę, że ostatecznym zabezpieczeniem projektu tak naprawdę jest zysk z Narodowego Banku Polskiego, a informacje o tym, czy ten zysk jest, będą dostępne w maju przyszłego roku, gdy Rada Polityki Pieniężnej zatwierdzi sprawozdanie NBP.
W tej sytuacji - zaznaczył marszałek Sejmu - należy zbadać, czy źródła finansowania wskazane w projekcie są realne. - W związku z tym skieruję w tej chwili, dziś, wnioski o bardzo szeroko rozbudowane analizy, zarówno zgodności tej ustawy z konstytucją, jak i zabezpieczenia realnego w środki finansowe oraz skutków sytuacji, kiedy NBP nie będzie miał zysku i jeżeli państwo będzie zadłużone na przykład na 200 mld zł, bo o 200 mld zł w uzasadnieniu ta ustawa mówi - poinformował Czarzasty.
W ubiegłym tygodniu prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą unijny mechanizm SAFE. Prezydent skierował do Sejmu własny projekt ustawy tzw. polski SAFE 0 proc. W odpowiedzi na weto prezydenta Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna. Upoważnia ona ministra obrony narodowej oraz ministra finansów i gospodarki do reprezentowania polskiego rządu i podpisania w jego imieniu umowy oraz dokumentów dotyczących pożyczki SAFE, którą Bank Gospodarstwa Krajowego zaciągnie na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych. Zobowiązania finansowe BGK z tytułu pożyczki SAFE zostaną objęte gwarancją Skarbu Państwa
Alternatywę dla unijnego SAFE Karol Nawrocki wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim przedstawili na początku marca. Prezes NBP zaproponował wówczas, aby dokonać aktualizacji wyceny złota posiadanego przez polski bank centralny poprzez „aktywne zarządzanie rezerwami”, co mogłoby umożliwić uzyskanie bardzo wysokich zysków. Według Glapińskiego, wartość niezrealizowanych przychodów ze wzrostu wyceny złota wynosi 197 mld zł. Tę kwotę NBP mógłby wypłacić w postaci zysku w ciągu kilku lat, jednak prezes NBP podkreślał, że środki powinny trafić wyłącznie na obronność.
Ustawa wdrażająca unijny mechanizm dozbrajania SAFE zakładała stworzenie zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa, za pośrednictwem którego rząd mógłby korzystać z pieniędzy z SAFE - unijnego instrumentu nisko oprocentowanych pożyczek na szybkie zwiększenie obronności państw UE. Według deklaracji rządu 89 proc. z tych środków miałoby trafić do polskich firm zbrojeniowych, a oprócz armii wsparte miały zostać również np. Policja i Straż Graniczna.
Polski wniosek złożony do programu opiewał na 43,7 mld euro i uzyskał akceptację instytucji unijnych. Tym samym Polska została wskazana jako największy beneficjent programu. (PAP)








